**Rano***
Obudziłam się o 9. Podniosłam się z łóżka i zeszłam zrobić śniadanie. Kiedy wróciłam Liam jeszcze spał. Odłożyłam tacę na stolik i usiadłam na Liam'ie. Po krótkiej chwili obudził się i spojrzał na mnie.
V: Wszystkiego Najlepszego Skarbie!!!
Rzuciłam się mu na szyję i namiętnie pocałowałam.
L: Dziękuję kochanie.
V: Przygotowałam śniadanie.
Podałam mu tacę z jedzeniem.
V: Smacznego.
Gdy Liam jadł ja podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania na dzisiaj. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Doprowadziłam się do stanu używalności i wróciłam do pokoju. Liam był już ubrany i stał przy oknie. Podeszłam do niego powoli i przytuliłam.
V: Kocham Cię.
L: Ja cb też. Pojedziemy do mojej mamy w sobotę na noc?
V: Jeżeli chcesz to pojedziemy, ale będę się bała.
L: Dobra to ja zadzwonię do mamy i powiem że przyjedziemy. Nie przejmuj się poznasz moje siostry i rodziców i pewnie nie obejdzie się bez pokazania rodzinnego albumu.
V: Zobaczę jaki byłeś słodki jak byłeś mały. Przyjdziesz wieczorem o 18:30.
L:Jasne.To ja już idę.
Odprowadziłam go na dół i poszłam do kuchni.Przygotowałam wszystko co będzie mi potrzebne do zrobienia torta. Po godzinie tort był gotowy.
Wtedy do kuchni weszła Jess.
J: No widzę że się postarałaś.
V: Chciałam zrobić jak najlepiej.
Wzięłam torta i wsadziłam do lodówki.
J: Zaraz przyjdzie lokaty i pomoże nam balony dmuchać.
V: To dobrze. To ja je na dół zniosę.
J: O której przyjdzie solenizant.
V: 18:30.
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Wzięłam 3 opakowania balonów i zeszłam na dół. Loczek właśnie wszedł do domu.
H: Hej Vanessa. Jak tam?
V: A dobrze. Przyniosłam balony, ale najpierw powiesimy dekorację.
Wzięłam pudło z komody i zaniosłam je do ogrodu. Po 2 godzinach ogród był cudownie urządzony.
V: Wygląda ślicznie. Dziękuję wam.
H: Niema za co.
Poszłam do kuchni i zaczęłam szykować resztę jedzenia.
Po skończonej robocie wsadziłam alkohol do lodówki.
Wyciągnęłam kieliszki i szklanki dla chłopaków i wysokie szklanki dla dziewczyn. Była 17 więc poszłam na górę się ubierać. 30 min później byłam przygotowana. Zeszłam na
dół Jess i Harry też wyglądali znakomicie. Poukładaliśmy wszystko na stół w porę. O 18 przyszła cała zgraja. Harry podłączył jeszcze stereo. Zadzwonił do mnie telefon. To był Liam. L: Cześć kochanie mogę już przyjść.
V: Jasne.
Rozłączyłam się i pobiegłam na górę. Wzięłam zegarek i wróciłam na dół. Położyłam prezent na jednym na stoliku i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je.
V: Cześć kochanie wejdź.
L: Cześć skarbie.
Pocałował mnie w usta.
V: Muszę ci coś pokazać.
Pociągnęłam go za rękę
V: A dobrze. Przyniosłam balony, ale najpierw powiesimy dekorację.
Wzięłam pudło z komody i zaniosłam je do ogrodu. Po 2 godzinach ogród był cudownie urządzony.
V: Wygląda ślicznie. Dziękuję wam.
H: Niema za co.
Poszłam do kuchni i zaczęłam szykować resztę jedzenia.
Po skończonej robocie wsadziłam alkohol do lodówki.
Wyciągnęłam kieliszki i szklanki dla chłopaków i wysokie szklanki dla dziewczyn. Była 17 więc poszłam na górę się ubierać. 30 min później byłam przygotowana. Zeszłam na
dół Jess i Harry też wyglądali znakomicie. Poukładaliśmy wszystko na stół w porę. O 18 przyszła cała zgraja. Harry podłączył jeszcze stereo. Zadzwonił do mnie telefon. To był Liam. L: Cześć kochanie mogę już przyjść.V: Jasne.
Rozłączyłam się i pobiegłam na górę. Wzięłam zegarek i wróciłam na dół. Położyłam prezent na jednym na stoliku i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je.
V: Cześć kochanie wejdź.
L: Cześć skarbie.
Pocałował mnie w usta.
V: Muszę ci coś pokazać.
Pociągnęłam go za rękę


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz