piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 2


                                                          ( Po lewej Van a po prawej Jess )
O 1:30 obudził nas budzik. Wstałyśmy szybko Jess wyciągnęła ciuchy i poszła do łazienki. Wykorzystałam tę czas i pościeliłam łóżko. Kiedy Jess wróciła wzięłam ciuchy, które wcześniej przygotowałam i pobiegłam do łazienki. Przebrałam się i szybko pomalowałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone tylko je rozczesałam. Szybko wróciłam do pokoju. Jess siedziała na łóżku i oglądała mój album z dzieciństwa.
-Byłaś taka słodka-pokazała mi zdjęcie na moich 2 urodzinach.
-Dziękuję. A teraz chodźmy na dół wypijemy jakąś kawę i będziemy już chyba jechać-zeszłam do kuchni.
-Cześć mamo-uśmiechnęłam się do niej
-Dzień Dobry-powiedziała Jess
-Dzień dobry. Cześć-uśmiechnęła się do nas.
Jess usiadła a ja wstawiłam wodę na kawę. Wyciągnęłam z szafki dwa kubki.
-Chcesz tez kawy-spytałam mamy
-Nie ja już piłam-powiedziała
Do kubków wsypałam trochę kawy, a następnie zalałam je gorącą wodą.
-Proszę bardzo-powiedziała i podałam kawę Jess
-Dzięki-odpowiedziała i upiła łyk
Wypiłyśmy szybko kawę i wróciłyśmy do pokoju wzięłyśmy torby podręczne i zeszłyśmy szybko na dół.Mama już stała z kluczykami.
-A tata z nami nie jedzie-spytałam
-Jest już w samochodzie-powiedziała i wyszła z domu.
Zrobiłyśmy to samo i udałyśmy się do samochodu.
-Cześć-powiedziałam wsiadając
-Dzień dobry-uśmiechnęła się Jess
-Cześć. I co gotowe na podbój Londynu. -spytał tata odwracając się do nas.
-Tak-krzyknęłyśmy razem
Tylko się do nas uśmiechnął i obrócił w stronę kierownicy bo do auta weszła mama. Tato odpalił samochód i pojechaliśmy.
                         ****30 min później****  
Właśnie podjechaliśmy na parking lotniska.  Mama poszła szybko poszła po wózek a my wyciągnęłyśmy walizki.Kiedy przyszła wsadziłyśmy walizki na wózek i poszliśmy w stronę lotniska. Odprawę miałyśmy za 10 min więc zdążyłam się jeszcze pożegnać z rodzicami.
-A zapomniałabym. Tutaj macie adres domu i kluczę-mama podała mi małą karteczkę i kluczę.-A to od twoich rodziców Jessico, a to od nas-podała nam małe koperty.
W środku było chyba 1000 funtów. Będą zakupy. Popatrzyłam na Jess i się do niej uśmiechnęłam.
Pożegnaliśmy się jeszcze raz i udałyśmy się na odprawę. Przeszłyśmy przez długi tunel pokazałyśmy bilety i już po chwili  siedziałyśmy w samolocie.
-Nasza podróż właśnie się rozpoczyna-powiedziałam do Jess, a ona popatrzyła na mnie odwzajemniając uśmiech.
  Wsadziłam do uszu słuchawki i wyciągnęłam książkę. Przeczytałam chyba z 20 stron i zasnęłam. Parę godzin później byłyśmy na miejscu, bo ze snu wyrwała mnie Jess.
-Misia właśnie wylądowałyśmy w Londynie. Wstawaj bo wyleje na ciebie zaraz wiadro wody.-powiedziała pod jarana Jess.
-Jesteś na lotnisku. Nie masz wiadra-zaśmiałam jej się w twarz.
Pozbierałam swoje rzeczy i wyszłyśmy z samolotu. Przeszłyśmy przez tunel na londyńskie lotnisko.Było przeogromne. Podeszłyśmy jeszcze po bagaże. Następnie wyszłyśmy przed lotnisko i podeszłyśmy do taksówki. Taksówkarz wziął walizki i schował je do bagażnika. My za ten czas wsiadłyśmy do taksówki.Podałyśmy taksówkarzowi adres a on tam pojechał. 10 min później byłyśmy na miejscu dom był wielki:
Wyszłyśmy szybko z taksówki. Bardzo miły pan wyjął nasze walizki a ja mu zapłaciłam. Każda wzięła swoje i weszłyśmy.Dom w środku był jeszcze ładniejszy niż na zewnątrz. Kiedy otwiera się drzwi frontowe wchodzi się do wielkiego salonu.
Z salonu wychodzi się do ogródka gdzie znajduje się basen i taras.
-Tu jest przepięknie-krzyknęłam do Jess
-Racja na górze penie są sypialnie.Chodź-pociągła mnie za rękę. 
Weszłyśmy w pierwsze drzwi na przeciwko schodów. Pokój był cały fioletowy.
-Zaklepuję. Jest mój-wykrzyczałam a Jess zaczęła się śmiać
-Chodź idziemy dalej-wyszła a ja za nią.
Na końcu były jeszcze jedne drzwi. Prowadziły one do kolejnego pokoju. Tym razem  niebieskiego.
-Mój-powiedziała Jess
-Dobra chodź wniesiemy walizki. Rozpakujemy się, a później na jakieś zakupy.-powiedziałam. 
Zeszłyśmy na dół wzięłyśmy walizki i każda z nas udała się do ''swojego'' pokoju. Postawiłam walizki koło drzwi była tam jeszcze jedna para drzwi. Obczaiłam że prowadzą one do łazienki. Otworzyłam szafę i szybko się rozpakowałam. Walizki postawiłam na małą półkę w szafce, a kosmetyczkę wyniosłam do łazienki.Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
-No i jak idziemy-spytała Jess
-Tak tylko wezmę torebkę-podeszłam do łóżka i ją zabrałam.
Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się w stronę centrum. Po jakiś 15 min drogi znalazłyśmy spożywczy. Ja poszła po jakieś jedzenie a Jess po alkohol i picie. 30 min później oby dwie stałyśmy przy kasie.
-Mają panie dowód osobisty.-spytała ekspedientka
-Tak-wyciągnęłam z portfela i jej pokazałam.
Zapłaciłyśmy i wyszłyśmy. Droga powrotna  była trudniejsza, ale po męczarniach doszłyśmy. Od razu zaniosłyśmy zakupy do kuchni i je rozpakowałyśmy. 
-Może jakieś śniadanie-spytała Jess
-Na śniadanie idziemy na miasto. Chodź-złapałam ją za rękę
Wyszłyśmy i skierowałyśmy się na drugą stronę ulicy do przytulnej kawiarenki. Jess poszła zająć miejsca a ja zamówić.
-Słucham-powiedziała kasjerka
-Proszę 6 naleśników i 2 duże latte-odpowiedziałam  i podałam jej 20 funtów.-Stolik nr 6
-Za chwilę podamy-uśmiechnęła się. 
Kiedy się odwracałam wpadłam na kogoś, a może ten ktoś na mnie.
-Hej uważaj jak chodzisz-powiedziałam
-Przepraszam.Zagapiłem się-odpowiedział.
O matko ten głos poznałabym wszędzie. Powoli podniosłam wzrok i się nie myliłam. Przede mną stał Liam Payne we własnej osobie.
-Jejciu. To ja przepraszam Liam-uśmiechnęłam się.
-Czyżby fanka.-odwzajemnił uśmiech.
A tymi swoimi przepięknymi tęczówkami wpatrywał się we mnie.Przez moment nic nie wydobyło się z moich ust.
-Wszystko w porządku-spytał
-Tak. WOW. I tak jestem fanką-poczułam rumieńce na twarzy.
-To super. Jesteś sama-spytał po chwili
-Nie z przyjaciółką-pokazałam w stronę stolika.
-Momencik. Czy to zamówienie które zamówiła... Jak masz na imię-spytał
-Vanessa -odpowiedziałam
-Czy to zamówienie Vanessy mogłaby pani przynieść do stolika nr 10-uśmiechnął się do niej.
-Dobrze. Panie Payne.-kasjerka odwzajemniła uśmiech i obróciła się do dużego okienka.
-No to idziemy po twoją przyjaciółkę i przesiadacie się do nas-powiedział i posłał mi jeden z tych swoich uśmieszków.
Znów zaniemówiłam. Za nim się obejrzałam Liam był już koło stolika i rozmawiał z Jess która się do mnie uśmiechała. Po chwili podeszli do mnie.
-To co idziesz z nami-spytał tym swoim seksownym głosem
-Tak-odpowiedziałam
Podeszliśmy do stolika gdzie siedziało dodatkowo 4 chłopaków. Szłam z Jess z tyłu.
-Czy ty rozumiesz gdzie my idziemy-szepnęła to tak cicho że Liam się do nas odwrócił i uśmiechnął
-Tak-odpowiedziałam ciszej.
Do stolika podeszłyśmy niepewnie.
-Nie bójcie się oni nie gryzą-znów ten głos-No chyba że Niall
Zaśmiałyśmy się.  Popatrzyłam na stolik siedziała tam 5 chłopaków. Liam podniósł sie i dostawił nam dwa krzesła.  Usiadłyśmy na nich i zaczęła się rozmowa. Po chwili dostałyśmy zamówienie.
-To mówicie że dzisiaj tu przyleciałyście-powiedział Harry
-Tak 2 tyg było to moje marzenie-odpowiedziałam
-Twoim marzeniem pewnie było spotkanie ze mną, ale spoko nie chcesz powiedzieć to nie-uśmiechnął się Harry.
-No akurat nie z tobą-odwzajemniłam.
-Widzisz Harry nie wszystkie dziewczyny lecą na ciebie-podrażnił się z nim Zayn.
-Jak nie ja to kto?-spytał po chwili Harry.
Popatrzyłam na Jessice .
-Cicho-powiedziałam bez głośnie.
Ona tylko pokiwała głową.
-Nieważne-odpowiedziałam z rumieńcem
-Jak to nie ważne, muszę się do wiedzieć kto mi cię zabrał. To Zayn prawda-spytał
Ja pokiwałam przecząco głową.
-Louis-kontynuował
Znów pokręciłam głową
-Niall-wymieniał dalej
Dalej kręciłam głową.
-To został tylko Liam-powiedział i popatrzył na mnie.
Już chciałam pokręcić głową na Tak ale przypomniałam sobie że on koło mnie siedzi. Pokręciłam przecząco.
-No jak to. Wymieniłem wszystkich,a jeżeli jesteś nasza fanką to musisz lubić któregoś bardziej-powiedział prawie krzycząc
Wiedziałam że się nie podda, ale ja tez jestem zawzięta.
-Masz może telefon-spytał bez zastanowienia.
Wyciągnęłam telefon i już miałam mu go podać kiedy zrozumiałam czego chce się do wiedzieć.  
-O nie. Chcesz zobaczyć na tapetę-zabrałam mu telefon sprzed nosa.
Wszyscy zaczęli się śmiać.Nagle koło swojego ucha usłyszałam ten głos. Zamurowało mnie.
-Musisz mu wybaczyć, źle reaguje jak się dowiaduję że takie ładne dziewczyny na niego nie lecą. Wiesz za to mi możesz powiedzieć-odezwał się Liam.
-Jakoś nie skorzystam z tej okazji. My musimy już lecieć-odezwałam się do Jess która w tym momencie rozmawiała z Harrym.
-No dobra-wstała od stolika.
-Odprowadzimy was-zaproponował Louis.
Popatrzyłam na Jess a ona na mnie.
-Dobrze-powiedziałyśmy w tym samym momencie.
Wszyscy wstali do stołu i udali się do wyjścia. Chłopcy założyli kaptury i okulary.
-To w która stronę-szepną do ucha Liam.
Przeszłam na drugą stronę.
-To tutaj-odpowiedziałam
-Może wejdziecie. Zrobiłyśmy dzisiaj zakupy więc wszystko mamy.
Chłopaki popatrzyli po sobie.
-Dobra-powiedział Harry.
Weszliśmy do domu wszyscy usiedliśmy w salonie.
-Może coś do picia.-spytałam
-Nie dziękuję-odpowiedzieli.
Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Nalałam sobie soku pomarańczowego i usiadłam na blacie. Po chwili do kuchni wszedł Liam.
-Chcesz coś-spytałam
-Dostanę soku-uśmiechnął się
-Jasne-odwzajemniłam uśmiech i podałam mu szklankę z sokiem.
Wróciłam na blat, a Liam oparł się meble.
-To powiesz mi kto?-spytał po cichu.
-Ale po co wam to wiedzieć-spytałam
-Tak o-odpowiedział-Chce mieć przewagę że mi powiedziałaś a Harry'emu nie.
-Ty-odpowiedziałam
-Tak wiem ja. No ale powiedź kto-prosił dalej albo nie zrozumiał przekazu.
-No Ty. Przed chwilą ci powiedziałam-odpowiedziałam grzecznie.
-Naprawdę ja? Wow.W końcu wygrałem z Harry'm i Zayn'em. Dziękuję-zdjął mnie z blatu i przytulił.
Te perfumy. Matko właśnie w tej chwili przytula mnie Liam Payne i to z własnej woli. Super!!!
-Nie ma za co-odpowiedziałam
-Chodź zrobimy se zdjęcie wiem że chcesz-powiedział
-Nie-odpowiedziałam
-No wiem że chcesz-podpuszczał mnie
-No dobra-wyciągnęłam telefon i włączyłam aparat.
Liam objął mnie ramieniem a ja zrobiłam zdjęcie. Od razu dodałam je na twitter'a i facebook'a.
-Dziękuję-powiedziała i uśmiechnęłam się
-Nie ma za co-odpowiedział i wybiegł z kuchni skacząc radośnie. Wybiegłam za nim.
Kiedy weszłam do salonu chwalił się że mu powiedziałam a jemu nie. Harry się tylko na mnie popatrzył.
-To kto?-spytał Harry.
-Ja-wykrzyknął Liam
-Serio on?- zdziwił się Harry-Obstawiałem Zayn'a.
-Mówiłem. Widziałem jak w kawiarni mówiłeś imiona wszystkich i tylko przy Liam'ie się poplątała. Wygrałem. Dawać. Po 20 funtów-wystawił rękę.
Popatrzył na siebie z Liam'em i zaczęliśmy się śmiać.
-Nadal ci nie wierze. Pokaz tapete-wystawił rękę Harry.
Wyciągnęłam z kieszeni telefon i mu podałam.
-No patrzcie byli w kuchni i juz sobie zdjęcie zrobili-powiedział Harry z obuźeniem-A z nami to nie chce
-Jasne że chce-uśmiechnęłam się do nich
Wszyscy wstali i ustawiliśmy się do zdjęcia.
-Liam ty już masz zdjęcie. Teraz my-podal mu mój telefon Harry.
Ustawiliśmy się a Liam zrobił nam zdjęcie. 4 godziny później chłopcy już poszli a my zaczęłyśmy szykować się na imprezę.



                                                                  


czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 1

Wyszłam z wanny i owinęłam się w fioletowy ręcznik. Wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje mokre rude włosy. Postanowiłam że dziś wyschną one naturalnie. Odłożyłam szczotkę i zeszłam na śniadanie.  Rodziców nie było już w domu,ale mama o mnie nie zapomniała i zrobiła śniadanie.Zjadłam je szybko i wróciłam na górę. Był dzisiaj pierwszy dzień wakacji i czas na pakowanie. Wakacje w Londynie marzenie każdego kto kocha to piękne miasto. Więc jak mówiłam wcześniej zaczęłam się pakować. Wyciągnęłam z szafy dwie walizki i schowałam do nich najpotrzebniejsze rzeczy.
3 godziny później
Pakowałam właśnie kosmetyczkę gdy zadzwonił telefon. Podeszłam do biurka i odebrałam.
-Cześć słonko co dzisiaj robisz-spytała moja najlepsza przyjaciółka Jessica.
-A nic właśnie skończyłam się pakować.-odpowiedziałam i wsadziłam kosmetyczkę do walizki.
-To jestem u ciebie za 20 min. Pójdziemy na spacerek.-zaproponowała
-Z tobą zawsze.Ok-uśmiechnęłam się i rozłączyłam.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy które zostały po czym je na siebie założyłam. Następnie weszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż a włosy jeszcze raz przeczesałam szczotką. Kiedy wróciłam do pokoju zadzwonił dzwonek do drzwi. Chwyciłam telefon i zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Jess do środka. Założyłam buty i ruszyłyśmy.
-To o której jedziecie?-spytała przerywając ciszę.
-O 3 mamy samolot-odpowiedziałam-Masz może ochotę na kawę?
-Jasne. Znam fajną nową kawiarnię-odpowiedziała
Skierowałyśmy się do kawiarni. Zamówiłyśmy dwie kawy i usiadłyśmy do stolika.
-To może w Londynie znajdziesz swoja prawdziwą miłość.-zaśmiała się
-To że ty zmieniasz chłopaków jak rękawiczki, nie znaczy to że ja też. Jak przyjdzie odpowiedni moment to go znajdę.-odpowiedziałam
-Dobrze przepraszam że to zaproponowałam-uśmiechnęła się
-A tak po za tym to tam nie znajdę chłopaka bo miłość na odległość jest do dupy-uśmiechnęłam się.
W tym momencie podeszła kelnerka i podała nam nasze kawy.
-Masz racje. Jakbyś poznała tam chłopaka to byś się do niego przeprowadziła i zostawiła mnie samą-zaśmiała się
-Przeprowadziłabyś się ze mną. Nigdy bym cię nie zostawiła-uśmiechnęłam się
Po godzinie poszłyśmy do mojego domu. Na podjeździe stały samochody rodziców. To mogło oznaczać tylko jedno. Coś złego się stało. Weszłyśmy do domu rodzice o czymś bardzo głośno dyskutowali w salonie. Więc postanowiłyśmy się tam udać.
-O Vanessa już jesteś musimy ci coś z mamą powiedzieć-odezwał się tato-Usiądźcie
Razem Jess usiadłyśmy na kanapie na przeciwko rodziców
-Kochanie...-zaczęła mama
-Nie możemy jechać z tobą do Londynu-dokończył tato.
-Co?Jak to?-spytałam z podniesionym głosem.
-W firmie jest teraz problem. Nie możemy zostawić pracowników samych-wtrąciła się mama.
-Jesteście najgorszymi rodzicami. Nienawidzę was-wykrzyczałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Położyłam się na łóżko.
*** W tym samym czasie na dole***Oczami Jess***
-Jessico ona nie dała nam dokończyć. Rozmawialiśmy z twoimi rodzicami i to ty z nią pojedziesz.-powiedziała jej mama.
Zrobiło mi się ich smutno.
-Dobrze spróbuję jej to jakoś wytłumaczyć-powiedziałam
-Dziękujemy-powiedzieli  razem.
Wstałam z kanapy i poszłam do pokoju Van. Postałam chwilę przy drzwiach. Płakała.Weszłam po cichu leżała na łóżku głową do poduszki.
-Van?-spytałam
***Oczami Vanessy***
Jestem na nich wściekła jak oni mogli tak zrobić. Chociaż po tylu latach zawodu z ich strony powinnam się nauczyć. Myślałam na d tym wszystkim gdy usłyszałam swoje imię.
-Van?-spytała
Podniosłam się powoli. To była Jess.
-Przepraszam że się tak zachowałam. Obiecali mi to. Planujemy to od Kwietnia a oni tak po prostu mówią że nie jedziemy-otarłam łzy z policzka a ona koło mnie usiadła.
-Misia oni nie jadą ale my tak-uśmiechnęła się-Chyba że nie chcesz ze mną jechać.
-Jak to z tobą. A twoi rodzice-zdziwiłam się.
-Twoi już rozmawiali z moimi i jedziemy razem na podbój Londynu przyjaciółko-uśmiechnęła się
-To chyba lepiej niż z rodzicami-przytuliłam ją
-Wzięłaś jakieś sukienki prawda?-spytała-Bo wiesz co wieczór impreza
-Jasne. No a jak inaczej-zaczęłyśmy się śmiać.
Do pokoju weszła mama.
-Kochanie naprawdę mi przykro. Wiem że planowaliśmy to od kwietnia a my dzień przed wyjazdem mówimy że nie jedziemy.Przepraszam-widać że płakała
-Nic nie szkodzi. Rozumiem. Ja tez cie przepraszam. Nie nienawidzę was.-podbiegłam i się do niej przytuliłam.
-Dobra. Idźcie lepiej do Jessiki do domu. Niech się spakuję. Będzie dzisiaj u nas spała.-uśmiechnęła się rodzicielka.
-Dobrze-wzięłam Jess za rękę i zeszłyśmy na dół.
Wyszłyśmy i skierowałyśmy się do jej domu.
-Dzień dobry-powiedziałam do jej mamy
-O Vanessa dzień dobry.-odpowiedziała
-Mamo my idziemy na górę się pakować-podeszła i ją uścisnęła.
Weszłyśmy do niej do pokoju. Jess od razu podeszła do szafy i wyrzuciła wszystkie ciuchy na podłogę. Po 2 godzinach była już spakowana.
-Dziewczynki może chcecie coś do picia-do pokoju weszła pani Milewska.
-Bardzo chętnie-odpowiedziałyśmy
Postawiła na stoliku dzbanek z sokiem pomarańczowym i dwie szklanki. Podeszłam do niego i nalał sobie soku.
-Już spakowana-spytała
-Prawie jeszcze kosmetyczka i koniec. Przyniosłabyś ją leży na zlewie.-spytała mamy
Jej mama poszła po kosmetyczkę i podała jej.
-Dziękuję-powiedziała zapinając walizkę.-Koniec
-Chodźcie na dół zjecie obiad-zaproponowała jej mama
-Ja dziękuje muszę lecieć do domu.-odpowiedziałam
-Nie zostajesz-wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni.
Usiadłam przy stole obok Jess. Zjedliśmy w ciszy. Po obiedzie wróciłyśmy do pokoju Jess i wzięłyśmy jej walizki z którymi następnie zeszłyśmy na dół.
-Dajcie pomogę wam-powiedziała jej mama
-Mamo zawieziesz nas do Van nie będę się tłukła walizkami po całym osiedlu.-spytała
-Jasne-Pani Milewska wzięła klucze od samochodu do którego się skierowałyśmy.Po chwili byłyśmy koło domu. Wysiadłyśmy i wniosłyśmy walizki do salonu.
-Już jesteście. Gosia może kawy-przywitała nas moja mama
-Bardzo chętnie-weszły razem do kuchni
-Mamo znieść walizki do salonu czy schować do samochodu-krzyknęłam do rodzicielki
-Do samochodu-odkrzyknęła.
-Poczekasz pójdę po swoje-powiedziałam
Weszłam szybko na górę i wzięłam 2 walizki po czym zeszłam z nimi na dół.
-Możemy iść-wzięłam jeszcze kluczę i poszłyśmy do samochodu
Wsadziłyśmy walizki do bagażnika i wróciłyśmy do domu.
-To co teraz robimy-spytała Jess
-Chodź pooglądamy coś-wzięłam ją za rękę i pociągnęłam w stronę kanapy.
Włączyłam telewizor i zaczęłyśmy oglądać jakąś nudna komedie romantyczną. Po 2 godzinach filmu wyłączyłam telewizor i oby dwie poszłyśmy do mojego pokoju. Dałam jej jakąś za dużą koszulkę. Wzięła ja i poszła się wykąpać. Ja do torby podręcznej schowałam jeszcze ładowarki do laptopa i telefonu i jakąś książkę. Następnie szybko włączyłam laptopa i weszłam na fb i twittera. Nic ciekawego. Kiedy odstawiałam laptopa do pokoju weszła Jess.
-Możesz iść-powiedziała
Wzięłam koszulkę krótkie spodenki i bieliznę i poszłam się wykąpać. Kiedy wyszłam z wanny nasmarowałam ciało arbuzowym balsamem . Przebrałam się szybko i wróciłam do pokoju.  Jess leżała już w łóżku z laptopem. Położyłam się koło niej zabrałam laptopa i go wyłączyłam.
-Idź spać-powiedziałam i obruciłam się na drugi bok.

I jest pierwszy rozdział. Myślę że się spodoba. Zostawiajcie komentarze. Następny rozdział w sobotę.