czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 9

***tydzień później***
Właśnie podjechaliśmy pod dom w Londynie. Kiedy weszłam do domu Jess rzuciła się mi na szyję.
J: Nigdy więcej nie wyjeżdżaj bez ciebie nudno jest w tym domu. 
V:Dobrze nigdy więcej. 
L: Kochanie walizki są w pokoju. Jadę teraz do domu przyjdę później. 
V: Dobrze kochanie.
Liam wyszedł z domu a ja poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Gdy skończyłam jeść do kuchni weszła Jess. J:Dzwoni Danielle i pyta czy pójdziemy dzisiaj z nimi na dyskotekę. Masz porozmawiaj z nią. Podała mi telefon.
V: Cześć Dan. To bardzo dobry pomysł i tak miałam się z tobą spotkać.
D: No to jest to świetna okazja. To do zobaczenia o 20 w Oazie.
V: Dobrze. Pa Rozłączyła się.
V: O 20 idziemy z dziewczynami do Oazy.
J: To super. 
V:Idę się rozpakować.
Poszłam do pokoju. Była 11, wzięłam walizki i zaczęłam się rozpakowywać. Gdy chowałam ostatnią sukienkę do pokoju weszła Jess.
J: Co będziesz zakładać na imprezę?
V: W Polsce kupiłam sobie taką słodką morelową sukienkę. Chyba ją
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam sukienkę.
J: Jest śliczna. Kupiłaś jeszcze coś.
V: Jasne ta jest dla ciebie. 
Podałam jej sukienkę. 
J: Dziękuję. Jesteś Najlepsza.
V: Heh niema za co. I oprócz tego jeszcze dużo dużo więcej.Ale pokaże ci to kiedy indziej.
J: Jak tam z Liam'em.?
V: Dobrze.
J: Przepraszam że podałam mu twój adres
V: Nic się nie stało i tak musiałabym z nim pogadać. J:To się cieszę. Przyjdź za chwilę do salonu. Wypijemy kawę pogadamy.
V:Dobrze przyjdę.
Schowałam jeszcze kosmetyczkę do łazienki i zeszłam na dół. Jess siedziała na łóżku obok niej siedział Harry a na przeciwko nich Liam.
V:Cześć Harry.
H: No witam. 
Usiadłam obok Liam'a i przytuliłam się do niego.
L:Słyszałem że idziecie dzisiaj potańczyć.
V:Tak taki babski wieczór.
L:A mógłbym wiedzieć gdzie.
V:Do Palm Springs. 
L:Bardzo fajny lokal skarbie. 
 ***2 godziny później*** 
Chłopaki właśnie wyszli a my zaczęłyśmy szykować się do wyjścia. Umyłam głowe, wzięłam szybki prysznic i zaczęłam się malować. Zajęło mi 20 min. Następnie przebrałam się w sukienkę. Włosy na końcach podkręciłam. Byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół czekała tam już Jess. Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do taxi. Po 10 min byłyśmy na miejscu. Dziewczyny już na nas czekały. 
D,P,E:Cześć 
V,J:Cześć wchodzimy.
D:Jasne.
Weszłyśmy do środka. Muzyka grała tak głośno że ledwie słyszałam własne myśli. Zajęłyśmy wolny stolik i zaczęłyśmy gadać. 
V: Danielle znasz Sophie Smith. 
D: Tak Sophia wtrącała się w związek mój i Liam'a jak jeszcze byliśmy razem. A czemu pytasz V:Bo on wtedy z nią był. Co się pokłóciliśmy?.
D: No w twój związek też chce zepsuć. 
J:Dobra dość. Chodźcie tańczyć.
Poszłyśmy na parkiet. Kiedy się obracałam mrugnęła mi obok baru znana sylwetka.
V: Zaraz wrócę. 
Poszłam w stronę baru. Kiedy stanęłam nie wierzyłam własnym oczą. Siedział tam Liam a na jego kolanach Sophia. Poczułam jak łzy spływają mi po policzku. Podeszłam do niego i zrzuciłam z jego kolan Sophię. Strzeliłam go prosto z liścia. Wróciłam do dziewczyn. 
E:Co się stało Van? 
V:Nic muszę iść do łazienki. Wrócę za chwilę. 
Poszłam do łazienki. Gdy szłam korytarzem. Ktoś przycisnął mnie do ściany.
On:Nie krzycz nie rób nic a nic ci się nie stanie. 
V:Zostaw mnie. Puść mnie. !! 
Poczułam facet rozpina mi sukienkę. 
V:Puść mnie !! 
On:Nie bój się skarbie nic ci się nie stanie.
Jeszcze więcej łez zaczęło wpływać do moich oczu.,,NO SUPER NIE DOŚĆ ŻE PRZED CHWILĄ WIDZIAŁAM SWOJEGO CHŁOPAKA Z JAKĄŚ LASKĄ NA KOLANACH,TO TERAZ JAKIŚ OBRZYDLIWY FACET CHCE SIĘ ZE MNĄ PIEPRZYC.''Moje rozmyślania przerwał znany mi głos. 
L:Powiedziała puść mnie nie słyszałeś.
Liam to był Liam. 
On:Chce się tylko zabawić. 
L:Zabaw się z inną bo ta ma już chłopaka. Może głupiego,ale ma. 
Ale on nie przestawał co raz wyżej zaczął jechać swoją rękę. Byłam jak skała nie mogłam się ruszyć,miałam zamknięte oczy i modliłam się żeby ktoś coś zrobiłam. Zauważyłam tylko że mój napastnik dostał z piąstki w nos. Odsunął się ode mnie i popatrzył na Liam'a.
L: Vanessa skarbie uciekaj. 
V:A ty ?? 
L:Uciekaj.!! 
Odwróciłam się i zaczęłam uciekać. Wpadłam na chłopaków z 1D .
V:Musicie pomóc Liam'owi.Bije się z jakimś zboczeńcem który chciał się mną zabawić. 
H: Już do niego idziemy nie martw się.
I poszli zostawili mnie samą. Od razu poszłam do dziewczyn. Kiedy zobaczyła mnie Perrie od razu mnie przytuliła.
P:Chodźcie idziemy do domu. 
V: Dobrze.
Eleanor zamówiła taksówkę i już po chwili jechałyśmy do domu. 
*10 min później*
Właśnie podjechałyśmy pod dom. Kiedy wyszłyśmy z taxi Jess od razu otworzyła drzwi. Weszłyśmy do domu i usiadłyśmy w salonie. 
P: Powiedź co się stało Van?
V: Jak tańczyłyśmy to powiedziałam wam że zaraz wracam. Poszłam wtedy do baru bo wydawało mi się że ktoś tam siedzi. Podeszłam do baru i się nie myliłam. Siedział tam z Sophią na kolanach. Ta się do niego łasiła. Nie wytrzymałam podeszłam zwaliłam ją z jego kolan i wymierzyłam mu liścia prosto w policzek. Wtedy wróciłam do was i powiedziałam El że idę do łazienki. No i gdy szlam korytarzem jakiś obrzydliwy facet przycisnął mnie do ściany i zaczął jechać ręką co raz wyżej i rozpinać mi sukienkę. Wtedy przyszedł Liam i wymierzył mu cios w policzek. Ten mnie puścił,a Liam kazał uciekać. No i wtedy przybiegłam do was,a wy zabrałyście mnie do domu. 
J: Boże moje biedactwo.
Powiedziała Jess i mnie przytuliła. Odwzajemniłam jej uścisk jeszcze bardziej. Tego mi właśnie było trzeba, mocnego uścisku. 
D: Dobra Van na dzisiaj koniec. Chodź idziemy się położyć.
V: Zostańcie dzisiaj na noc?
E: Jeżeli możemy to zostaniemy. 
Razem z Dan poszłam na górę do pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam dwie pary spodenek i bluzek. Podałam jedną Danielle,a jedną  wzięłam dla siebie. 
V: Tam jest łazienka.
Pokazałam jej drzwi.
D: Dzięki to ja się przebiorę i przyjdę. 
Kiedy Danielle wyszła ja się rozebrałam, założyłam na siebie piżamę i weszłam do łóżka. Po chwili do pokoju wróciłam Dani.
D: Daj mi jakiś koc poduszkę i idę spać. 
V: Nie będziesz spać na ziemi kładź się.
Posunęłam się tak żeby miała miejsce na łóżku. Danielle weszła pod kołdrę i oby dwie odpłynęłyśmy do krainy morfeusza.  

środa, 30 lipca 2014

Ważna Informacja !!!!

Głosujemy. Jeżeli chcecie żeby 1D byli w polsce w 2015 roku. Oddajcie na nich głos nawet ten zwykły. Każdy się liczy. Koniec jutro !!
LINK!!!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 8

                              **Vanessa**
Po chwili siedzenia do pokoju weszła mama.
(M-Mama V-Van)
M: Kochanie możemy porozmawiać 
V: No dobrze
M: Wiem że jesteś na niego zła, ale powinnaś z nim porozmawia. Widać że zależy mu na tobie w końcu tu przyjechał. 
V: Wiem mamo,ale ja nie wiem jak...
M: Kochasz go?
V: No tak ale...
M: Żadnego ale. Tato też mnie kiedyś zdradził i potrafiłam mu wybaczyć, więc teraz ty zdobądź w sobie taką siłę i wybacz Liam'owi. 
V: No dobrze. Zawołasz go tutaj. 
Mama wyszła z pokoju do którego po chwili wszedł Liam. Ja zeszłam z parapetu i podeszłam do niego. (L-Liam V-Van)
L: Podobno chciałaś mnie widzieć.
V: Tak postanowiłam że puszczę tę sprawę w niepamięć i wybaczę ci.
L: Naprawdę?
W odpowiedzi tylko pokiwałam głowa na tak. Liam uśmiechnął się i podszedł do mnie bliżej. Po czym mnie przytulił. Podniosłam głowę i lekko musnęłam jego wargi. Liam przyciągnął mnie bardziej i pogłębił pocałunek. 
L: Kocham Cię
V: Ja ciebie też.
Kiedy zeszliśmy już na dół mama i tata tylko się do nas uśmiechnęli.
M: I jak? Wszystko w porządku.
V: Tak mamo. Dziękujemy.
T: Czyli co teraz wracacie do Londynu.
Popatrzyłam na Liam'a. Który się uśmiechnął.
V: Nie zostaniemy parę dni. Liam mnie oprowadził mnie po Londynie to ja go oprowadzę po Warszawie.
Liam mnie przytulił.
T: No dobrze. To my z mamą idziemy teraz do pracy i życzymy wam milej zabawy. 
Pożegnaliśmy się z rodzicami i usiedliśmy w salonie
L: To gdzie idziemy najpierw.
V: Najpierw Łazienki później coś się wymyśli. 
Popatrzyłam na niego i wstałam z kanapy. 
V: Poczekaj tu a ja tylko wezmę torebkę.
Pobiegłam szybko do pokoju wzięłam torebkę i wróciłam na dól. Liam miał na sobie kaptur i okulary.
V: A ty co w klauna się bawisz. 
Zaczęłam się śmiać. Wzięłam klucze z komody i wyszliśmy. Szybko zamknęłam dom i poszliśmy w stronę łazienek. Po godzinie doszliśmy na miejsce. 
V: Oto są Warszawskie łazienki. 
L: Piękne.Tak samo jak ty.
V: Oj Liam bo się zarumienię.
On mnie przyciągnął mnie a ja zdjęłam mu okulary i czapkę.
L: Pożałujesz kochanie.
Zaczęliśmy się ganiać po łazienkach. Po jakiś 10 min okrzyczał nas ochroniarz. Wyszliśmy z łazienek i poszliśmy do Złotych Tarasów. Po 30 min byliśmy już na miejscu. Najpierw weszliśmy do Mohito. Poszliśmy na dział z sukienkami. Wzięłam parę na rękę i udałam się do przymierzalni. 5 min później kiedy miałam już na sobie ostatnią sukienkę wyszłam w niej do Liam'a.
L: Wszystkie były ładne ale ta jest śliczna. Bierzemy
Uśmiechnęłam się tylko do niego i poszłam się przebrać. Chwilę później wyszłam w swoich ciuchach. Ostatnią sukienkę podałam Liam'owi a resztę odniosłam na miejsce. Podeszliśmy szybko do kasy. Kiedy wyciągnęłam portfel Liam mnie powstrzymał.
L: Ja zapłacę kochanie. 
V: No dobrze.
Liam wyciągnął pieniądze i zapłacił. Ja wzięłam torbę i razem wyszliśmy ze sklepu. Następnie poszliśmy do Tally Weijl. Gdzie też kupiłam sukienkę. Na koniec poszliśmy do SO! coffee. 
Gdzie zamówiliśmy po kawie i ciastku. Usiedliśmy do stolika zaczęliśmy rozmawiać. Chwilę później dostaliśmy kawę i ciastko. 40 min później byliśmy już w domu. Kiedy weszliśmy do domu zaniosłam nowe ciuchy do pokoju i schowałam je do walizki. Gdy wstałam poczułam dłonie Liam'a na moich udach a następnie na pośladkach. Uśmiechnęłam się i odwróciłam w stronę Liam'a. Zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęłam go całować. Liam podniósł mnie a ja owinęłam się nogami w okół jego bioder. 
                                                             **30 min później**
Leżałam właśnie w łóżku z Liam'em. Kiedy do pokoju ktoś zapukał. 
V: Momencik 
Podnieśliśmy się szybko i zaczęliśmy się ubierać. Już po chwili otworzyłam drzwi. Był to tata. Kiedy tylko wszedł popatrzył na łóżko.
T: A co się tutaj stało?
V: Właśnie... Właśnie oglądaliśmy film.
T: Dobrze. Mama woła was na obiad. 
Zeszliśmy do kuchni i usiedliśmy od stołu .Mama podała nam obiad po czym sama usiadła na przeciwko.
M: Smacznego.
My się tylko do niej uśmiechnęliśmy. 

niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 7

Podczas filmu wrócili Harry i Jess. Ostatnie 20 min filmu oglądaliśmy razem. Po filmie ja i Liam poszliśmy do pokoju. 
-Kochanie idziemy dzisiaj na jakąś imprezę-spytałam gdy zamknęłam drzwi.
-Nie mogę obiecałem Andy'emu że mu pomogę-odpowiedział i mnie przytulił.
-No dobrze-przytuliłam się jeszcze mocniej. 
-Tak w ogóle to będę musiał już lecieć miałem być o 19 a jest za 20-powiedział a ja się od niego odsunęłam.
-Dobrze-złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
-Cześć-krzyknął do Jess i Harry'ego kiedy podeszliśmy do drzwi.-Pa kochanie-zbliżył swoją twarz do mojej i namiętnie musnął moje wargi.
-Pa-powiedziałam kiedy otworzył drzwi. 
Po jego wyjściu wróciłam do pokoju i usiadłam na fotelu.
-Ja też będę musiał lecieć-odezwał się Harry po chwili. 
-Dobrze odprowadzę cię-odpowiedziała Jess i razem wyszli z salonu.
Po jakiś 5 min Jess wróciła do pokoju.
-Może pójdziemy na kawę-zaproponowała.
-Jasne. Bardzo chętnie. Tylko się przebiorę-powiedziałam i wyszłam z salonu.
Kiedy weszłam do pokoju otworzyłam szafę i usłyszałam dźwięk SMSa. 
Odpisałam i odłożyłam telefon. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy. Przebrałam się
szybko, a do torebki schowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Po chwili zeszłam na dół. Jess stała już przy drzwiach. 
-Możemy iść-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Super-otworzyła drzwi i przez nie wyszła.
Wyszłam za nią i zamknęłam drzwi. Z torebki wyciągnęłam papierosa i poczęstowałam nimi Jess. Odpaliłyśmy i ruszyłyśmy w stronę centrum. 
Kiedy dochodziłyśmy zauważyłam Andy'ego.
-Andy-zawołałam
-Van cześć. To moja dziewczyna Liliana. A gdzie Liam?-powiedział
--Cześć jestem Vanessa. No właśnie powiedział że idzie ma ci coś pomóc.Prosiłeś go o coś.-spytałam
-Nie ja dzisiaj spędzam miłe chwilę z Lilianą.-uśmiechnął się do niej. 
-Dobra to my już będziemy leciały. Bawcie się dobrze-uśmiechnęłam się do każdego z nich i poszłyśmy dalej.
-A może zadzwoń do Liam'a-zaproponowała Jess
-Masz rację.-Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Liam'a.
Po  4 sygnałach odebrała jakaś dziewczyna
-Halo?-spytała
-Cześć jest koło ciebie Liam.-spytałam
-Nie Liam się ubiera zaraz idziemy na kawę.-była miła.
-Aha to dobrze. Dziękuję. Jak by się spytał kto dzwoni to powiedź że przyjaciółka.-rozłączyłam sie.
-I co-spytała Jess
-Był z jakąś laska-łzy napłynęły mi do oczu.
**Oczami Liam'a**
Właśnie ubierałem spodnie, kiedy zadzwonił telefon.
-Kochanie odbierzesz-powiedziałem do Sophii.
-Jasne-wzięła telefon do ręki, i odebrała. 
Ja wyszedłem do kuchni. Gdy już wróciłem skończyła rozmawiać. 
-I kto to był-spytałem przytulając ją.  
-Twoja przyjaciółka Vanessa.-odpowiedziała
-Co Vanessa dzwoniła, chyba jej nic nie powiedziałaś-zdenerwowałem się
-A to ta dziewczyna co się koło ciebie kręci. Chyba ja jestem od niej lepsza-podeszła do mnie i pocałowała w policzek.
-Tak. To co idziemy na tę kawę>-złapałem ja za rękę i poszliśmy do kawiarenki w centrum miasta.
**Oczami Van***
Właśnie siedziałam i czekałam na Jess z kawą, gdy do kawiarni wszedł Liam z jakąś dziewczyną i ja pocałował. Od razu wyciągnęłam telefon i do niego napisałam. 

Po ostatniej wiadomości odłożyłam telefon i do niego pomachałam.  Po chwili mnie zauważył i mi odmachał. 

-To nie tak-powiedział niemo.
W tej chwili podeszła do mnie Jess z kawą.
-Zobacz kto tam stoi-powiedziałam do niej, a ona się obróciła. 
Liam pokazał dziewczynie stolik i kiwnął do mnie głową, żebym wyszła z nim na dwór.
-Zaraz wracam-powiedziałam biorąc torebkę i ruszyłam na dwór gdzie wyszedł Liam. Kiedy wyszłam siedział na schodach.
-Coś ode mnie chciałeś, bo mi się śpieszy.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Kochanie to nie tak-powiedział i podszedł do mnie-Naprawdę cię kocham,ale...-Nie wytrzymałam i wymierzyłam mu liścia.
-Jesteś dupkiem. Nie mów tak do mnie-wyrwałam mu rękę i pobiegłam w stronę domu. Po drodze jeszcze zadzwoniłam do Jess i powiedziałam że źle się poczułam i poszłam do domu. Kiedy tylko weszłam udałam się na górę i włączyłam laptopa. Sprawdziłam o której jest najbliższy lot do polski. Był o 21:25. Zamówiłam bilet. Była 20:20 więc zaczęłam się szybko pakować. Po 25 min miałam w walizce wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Kiedy byłam na dole piłam sobie kawę do domu wróciła Jess. Kiedy zobaczyła walizkę w salonie dziwnie się na mnie popatrzyła. 
-Co ty robisz? Co się stało?- spytała i popatrzyła na mnie. 
-Jadę do Polski. Muszę odpocząć-popatrzyłam na nią.
-To czekaj. Zadzwonię do Harry'ego żeby cię odwiózł. Dobrze. I nie kłam że nic się nie stało-przytuliła mnie. 
-Dobra zadzwoń do Harry'ego. Przepraszam-odpowiedziałam 
Chwilę później Harry był już w domu. Zaniosłam walizki do jego samochodu i wróciłam do domu. Weszłam do pokoju i wzięłam jeszcze torebkę. Kiedy zeszłam na dół w salonie byli Harry Jess i Liam.
-Czy możemy jechać-spytałam Harry'ego
-Tak chodźmy-powiedziała Jess
-Vanessa poczekaj. Chcę porozmawiać.-odezwał się Liam. 
-Ja nie chcę tego słuchać. Jess chodźmy-złapałam ją za rękę i poszłyśmy do samochodu. 
Po chwili przyszedł do nas Harry i ruszyliśmy w stronę lotniska. Po 10 min byliśmy na miejscu. Ja i Jess weszłyśmy do środka a jej chłopak wziął moją walizkę. Od razu podeszłyśmy do kasy i odebrałam swój bilet. Miałam jeszcze 20 min do odlotu więc poszłam jeszcze z nimi po kawę i po jakąś gazetkę. 10 min później siedziałam już w samolocie i czekałam na odlot. Po chwili podeszła do mnie stewardesa i powiedziała abym zapięła pasy. Zrobiłam jak mi kazała i już po chwili mogłam je odpiąć. Wsadziłam do uszu słuchawki i zasnęłam. Kiedy się obudziłam została jeszcze godzina lotu. Postanowiłam zadzwonić do mamy i powiedzieć że wracam. Po 3 sygnałach odebrała.
-Cześć mamo. Za 55 min będę w Warszawie odbierzesz mnie z lotniska-spytałam.
-Jasne słońce a czemu wracasz do domu? Myślałam że wszystko ci się tam ułożyło no wiesz chłopak i te sprawy.-była zdziwiona.
-Tak wszystko dobrze ale jakoś zatęskniłam za domem-uśmiechnęłam się sama do siebie. 
-Dobrze to do zobaczenia za 50 min. Kochanie.-odpowiedziała i rozłączyła się. 
Odłożyłam telefon i zaczęłam czytać gazetę. Te 50 min szybko minęło. Właśnie wchodziłam na lotnisko w Warszawie i nigdzie nie widziała moje mamy. Chwilę później usłyszałam jej głos. Szła właśnie w moją stronę i płakała.
-Cześć kochanie-powiedziała i przytuliła mnie. 
-Cześć mamuś.-odwzajemniłam uśmiech.
-Chodź jedziemy do domu musisz mi wszystko opowiedzieć-uśmiechnęła się
-Wzięłam swoją walizkę i zaczęłyśmy iść w stronę domu. 
20 min później siedziałam w swoim rodzinnym domu i piłam moją ulubioną herbatkę.
-To co się stało że wróciłaś-powiedziała mama siadając na przeciwko. 
-Nic po prostu zatęskniłam za domem. Chciałam zobaczyć ciebie i tatę-uśmiechnęłam się do niej. Popatrzyła na mnie wiedziałam że mi nie wierzy.-No dobrze. Chłopak z którym rozmawiałaś oszukał mnie powiedział że musi iść pomóc koledze a tak naprawdę poszedł do innej dziewczyny.-Łza poleciała mi po policzku
-Boże moja biedna mała dziewczynka-mama mnie przytuliła. Przerwał nam mój dzwoniący telefon. 
-Przepraszam-powiedziałam i wstałam z kanapy. 
-Tak-powiedziała przykładając telefon do ucha.
-Vanessa gdzie ty jesteś? Musimy porozmawiać.Kocham Cię-Był to Liam.
Byłam zdziwiona po usłyszeniu tych ostatnich słów.
-Nie ważne. Ja nie chcę z tobą rozmawiać-odpowiedziałam cała zapłakana. 
-Kochanie przepraszam naprawdę nie chciałem. Jesteś w Polsce?-spytał
-A jeśli tak to co?-spytałam
-To wsiądę w najbliższy samolot i przylecę do ciebie.-powiedział
-Nie Liam nie chcę żebyś tu przyjechał.-powiedziałam stanowczo. 
-Dobrze Van. Do zobaczenia.-powiedział i rozłączył się.
Po rozłączeniu pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i nie wiem kiedy zasnęłam.

***Oczami Liam'a***
Kiedy się rozłączyłem. Zadzwoniłem do Jess. Po 4 sygnałach odebrała.
(L-Liam, J-Jess)
L: Cześć Jess. Mam do ciebie taką małą sprawę.
J: No cześć. Jaką?
L: Dałabyś mi adres domu Vanessy. Chciałbym ją osobiście przeprosić.
J: Jasne. Kwiatowa 39 Warszawa 
L: Dziękuje.. Jestem twoim dłużnikiem 
Koniec Rozmowy. 
Po rozmowie spakowałem ubrania na parę dni. 
**Następnego Dnia Oczami Vanessy**
Kiedy obudziłam się o 9. Od razu podeszłam do szafy wyciągnęłam po czym doprowadziłam 
się do stanu używalności. Następnie zeszłam na dół w salonie siedzieli mama i tata. 
-Cześć Tato bardzo za tobą tęskniłam-powiedziałam przytulając się do niego.
-Vanessa słońce. Co ty tu robisz-spytał i mocniej mnie przytulił 
Łzy napłynęły mi do oczu.
-Tęskniłam za wami i przyleciałam-odpowiedziałam i popatrzyłam na mamę która się tylko uśmiechnęła. 
-Dobra kochanie nie kłam mi tu. Pewien bardzo miły chłopiec o imieniu Liam zapukał dzisiaj do naszych drzwi i czeka w kuchni-odpowiedział i odwrócił mnie w stronę kuchni. -Że co?-krzyknęłam.
Po chwili z kuchni wyszedł Liam. 
-Co ty tu robisz?-spytałam i popatrzyłam na niego. 
-Przecież powiedziałem że przylecę, A tak po za tym chciałem cie osobiście przeprosić za to co zrobiłem. Naprawdę słońce KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE. NIE MOGĘ BEZ CIEBIE ŻYĆ. PROSZĘ WRÓĆ DO MNIE. -podszedł do mnie powoli. 
Poczułam jak po moim policzku cieknie pojdyńcza łza. Nic nie odpowiedziawszy pobiegłam do pokoju. usiadłam na parapecie i zaczęłam płakać.
**Oczami Liam'a**
Zauważyłem łzę na jej policzku. Chciałem ją wytrzec ale nie zdążyłem bo gdzieś pobiegła. Juz miałem za nią biec, ale powstrzymała mnie jej mama.
-Ja z nią porozmawiam-powiedziała i poszła w tamtym kierunku. 
-Nie przejmuj się. Wybaczy Ci. Aneta mówiła jak Vanessa cię bardzo kocha. A teraz chcesz może kawy.-spytał 
-Bardzo chętnie.-powiedziałem i razem jej tatem poszliśmy do kuchni.