Właśnie podjechaliśmy pod dom w Londynie. Kiedy weszłam do domu Jess rzuciła się mi na szyję.
J: Nigdy więcej nie wyjeżdżaj bez ciebie nudno jest w tym domu.
V:Dobrze nigdy więcej.
L: Kochanie walizki są w pokoju. Jadę teraz do domu przyjdę później.
V: Dobrze kochanie.
Liam wyszedł z domu a ja poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Gdy skończyłam jeść do kuchni weszła Jess. J:Dzwoni Danielle i pyta czy pójdziemy dzisiaj z nimi na dyskotekę. Masz porozmawiaj z nią. Podała mi telefon.
V: Cześć Dan. To bardzo dobry pomysł i tak miałam się z tobą spotkać.
D: No to jest to świetna okazja. To do zobaczenia o 20 w Oazie.
V: Dobrze. Pa Rozłączyła się.
V: O 20 idziemy z dziewczynami do Oazy.
J: To super.
V:Idę się rozpakować.
Poszłam do pokoju. Była 11, wzięłam walizki i zaczęłam się rozpakowywać. Gdy chowałam ostatnią sukienkę do pokoju weszła Jess.
J: Co będziesz zakładać na imprezę?
V: W Polsce kupiłam sobie taką słodką morelową sukienkę. Chyba ją
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam sukienkę.J: Jest śliczna. Kupiłaś jeszcze coś.
V: Jasne ta jest dla ciebie.
Podałam jej sukienkę.
J: Dziękuję. Jesteś Najlepsza.
V: Heh niema za co. I oprócz tego jeszcze dużo dużo więcej.Ale pokaże ci to kiedy indziej.
J: Jak tam z Liam'em.?
V: Dobrze.
J: Przepraszam że podałam mu twój adres
V: Nic się nie stało i tak musiałabym z nim pogadać. J:To się cieszę. Przyjdź za chwilę do salonu. Wypijemy kawę pogadamy.
V:Dobrze przyjdę.
Schowałam jeszcze kosmetyczkę do łazienki i zeszłam na dół. Jess siedziała na łóżku obok niej siedział Harry a na przeciwko nich Liam.
V:Cześć Harry.
H: No witam.
Usiadłam obok Liam'a i przytuliłam się do niego.
L:Słyszałem że idziecie dzisiaj potańczyć.
V:Tak taki babski wieczór.
L:A mógłbym wiedzieć gdzie.
V:Do Palm Springs.
L:Bardzo fajny lokal skarbie.
***2 godziny później***
Chłopaki właśnie wyszli a my zaczęłyśmy szykować się do wyjścia. Umyłam głowe, wzięłam szybki prysznic i zaczęłam się malować. Zajęło mi 20 min. Następnie przebrałam się w sukienkę. Włosy na końcach podkręciłam. Byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół czekała tam już Jess. Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do taxi. Po 10 min byłyśmy na miejscu. Dziewczyny już na nas czekały.
D,P,E:Cześć
V,J:Cześć wchodzimy.
D:Jasne.
Weszłyśmy do środka. Muzyka grała tak głośno że ledwie słyszałam własne myśli. Zajęłyśmy wolny stolik i zaczęłyśmy gadać.
V: Danielle znasz Sophie Smith.
D: Tak Sophia wtrącała się w związek mój i Liam'a jak jeszcze byliśmy razem. A czemu pytasz V:Bo on wtedy z nią był. Co się pokłóciliśmy?.
D: No w twój związek też chce zepsuć.
J:Dobra dość. Chodźcie tańczyć.
Poszłyśmy na parkiet. Kiedy się obracałam mrugnęła mi obok baru znana sylwetka.
V: Zaraz wrócę.
Poszłam w stronę baru. Kiedy stanęłam nie wierzyłam własnym oczą. Siedział tam Liam a na jego kolanach Sophia. Poczułam jak łzy spływają mi po policzku. Podeszłam do niego i zrzuciłam z jego kolan Sophię. Strzeliłam go prosto z liścia. Wróciłam do dziewczyn.
E:Co się stało Van?
V:Nic muszę iść do łazienki. Wrócę za chwilę.
Poszłam do łazienki. Gdy szłam korytarzem. Ktoś przycisnął mnie do ściany.
On:Nie krzycz nie rób nic a nic ci się nie stanie.
V:Zostaw mnie. Puść mnie. !!
Poczułam facet rozpina mi sukienkę.
V:Puść mnie !!
On:Nie bój się skarbie nic ci się nie stanie.
Jeszcze więcej łez zaczęło wpływać do moich oczu.,,NO SUPER NIE DOŚĆ ŻE PRZED CHWILĄ WIDZIAŁAM SWOJEGO CHŁOPAKA Z JAKĄŚ LASKĄ NA KOLANACH,TO TERAZ JAKIŚ OBRZYDLIWY FACET CHCE SIĘ ZE MNĄ PIEPRZYC.''Moje rozmyślania przerwał znany mi głos.
L:Powiedziała puść mnie nie słyszałeś.
Liam to był Liam.
On:Chce się tylko zabawić.
L:Zabaw się z inną bo ta ma już chłopaka. Może głupiego,ale ma.
Ale on nie przestawał co raz wyżej zaczął jechać swoją rękę. Byłam jak skała nie mogłam się ruszyć,miałam zamknięte oczy i modliłam się żeby ktoś coś zrobiłam. Zauważyłam tylko że mój napastnik dostał z piąstki w nos. Odsunął się ode mnie i popatrzył na Liam'a.
L: Vanessa skarbie uciekaj.
V:A ty ??
L:Uciekaj.!!
Odwróciłam się i zaczęłam uciekać. Wpadłam na chłopaków z 1D .
V:Musicie pomóc Liam'owi.Bije się z jakimś zboczeńcem który chciał się mną zabawić.
H: Już do niego idziemy nie martw się.
I poszli zostawili mnie samą. Od razu poszłam do dziewczyn. Kiedy zobaczyła mnie Perrie od razu mnie przytuliła.
P:Chodźcie idziemy do domu.
V: Dobrze.
Eleanor zamówiła taksówkę i już po chwili jechałyśmy do domu.
*10 min później*
Właśnie podjechałyśmy pod dom. Kiedy wyszłyśmy z taxi Jess od razu otworzyła drzwi. Weszłyśmy do domu i usiadłyśmy w salonie.
P: Powiedź co się stało Van?
V: Jak tańczyłyśmy to powiedziałam wam że zaraz wracam. Poszłam wtedy do baru bo wydawało mi się że ktoś tam siedzi. Podeszłam do baru i się nie myliłam. Siedział tam z Sophią na kolanach. Ta się do niego łasiła. Nie wytrzymałam podeszłam zwaliłam ją z jego kolan i wymierzyłam mu liścia prosto w policzek. Wtedy wróciłam do was i powiedziałam El że idę do łazienki. No i gdy szlam korytarzem jakiś obrzydliwy facet przycisnął mnie do ściany i zaczął jechać ręką co raz wyżej i rozpinać mi sukienkę. Wtedy przyszedł Liam i wymierzył mu cios w policzek. Ten mnie puścił,a Liam kazał uciekać. No i wtedy przybiegłam do was,a wy zabrałyście mnie do domu.
J: Boże moje biedactwo.
Powiedziała Jess i mnie przytuliła. Odwzajemniłam jej uścisk jeszcze bardziej. Tego mi właśnie było trzeba, mocnego uścisku.
D: Dobra Van na dzisiaj koniec. Chodź idziemy się położyć.
V: Zostańcie dzisiaj na noc?
E: Jeżeli możemy to zostaniemy.
Razem z Dan poszłam na górę do pokoju. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam dwie pary spodenek i bluzek. Podałam jedną Danielle,a jedną wzięłam dla siebie.
V: Tam jest łazienka.
Pokazałam jej drzwi.
D: Dzięki to ja się przebiorę i przyjdę.
Kiedy Danielle wyszła ja się rozebrałam, założyłam na siebie piżamę i weszłam do łóżka. Po chwili do pokoju wróciłam Dani.
D: Daj mi jakiś koc poduszkę i idę spać.
V: Nie będziesz spać na ziemi kładź się.
Posunęłam się tak żeby miała miejsce na łóżku. Danielle weszła pod kołdrę i oby dwie odpłynęłyśmy do krainy morfeusza.



.png)
