środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 15

Pociągnęłam go za rękę w stronę ogrodu. Kiedy weszliśmy wszyscy krzyknęli wszystkiego najlepszego. Liam zrobił oczy jak 5 zł i popatrzył na mnie. 
L: Dziękuję. 
V: Niema za co. A to ode mnie.
Podałam mu pudełeczko. Otworzył je i pocałował namiętnie. 
L; Wam też dziękuję. 
Każdy po kolei złożył mu życzenia i dal prezent. Następnie wszyscy zaczęli tańczyć. O 19 poszłam do kuchni po torta. Położyłam go przed znajomymi i zapaliłam 21. 
***7 godzin później***
Gdy wszyscy wyszli pociągnęłam Liam'a za sobą na górę.
L:To co robimy? 
V: No nwm idziemy spać.
Podszedł do mnie i zaczął składać pocałunki na mojej szyi.
L: Wiesz jak ja bardzo cie kocham. Jesteś najpiękniejszą dziewczyną na świecie.
Sunął ręce na zamek mojej sukienki. Jednym zwinnym ruchem ściągnął ją ze mnie. Ja nie zostałam mu dłużna i ściągnęła z niego t-shirt i spodnie.
**30 minut później**
Położyłam głowę na klatce piersiowej Liam'a i zasnęłam.
***Rano***
Obudziłam się wtulona w Liam'a. On nie spał i patrzył na mnie.
V: Jak się spało skarbie?
L: Dobrze, a tobie?
V: Znakomicie. O której jedziemy do twojej mamy. 
L: 12 wyjeżdzamy, a o 15:20 powinniśmy być na miejscu. 
V: Dobrze. To wstawaj bo już 10:30. 
L: Idę zrobić śniadanie, a ty się ubierz. 
V: Dobrze. 
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy.Wyciągnęłam z niej ciuchy i poszłam do łazienki. 
Tam doprowadziłam się do porządku i wróciłam do pokoju. Wyciągnęłam walizkę i spakowałam do niej najpotrzebniejsze O 11 zeszłam na dół. Liam właśnie skończył robić naleśniki. 
V: Jak ładnie pachnie. 
Przytuliłam go. Liam postawił talerz na stole i razem zaczęliśmy jeść.  Po skończonym posiłku pozmywałam, a Liam poszedł po walizkę. Razem ruszyliśmy w stronę jego domu. Po 10 min byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka. Ja poszłam do salonu, a Liam po swoją walizkę. Chwilę później zszedł na dół i podał mi klucze od domu. 
L: Idź zamknij dom i poczekaj przed bramką.
V: Dobrze. 
Wyszłam na zewnątrz zamykając za sobą drzwi. 
Liam wyjechał z garażu i już na mnie czekał. Jego białe bmw x5 lśniło w słońcu. Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w drogę. 
***3 godziny później***
Właśnie podjechaliśmy pod dom mamy Liam'a. Kiedy zgasił silnik jego mama wyszła przed dom.  Liam otworzył mi drzwi i razem ruszyliśmy w kierunku jego mamy. 
L: Cześć mamo.
przytulił rodzicielkę, a ona odwzajemniła uścisk.
K: Cześć Kochanie.
L: Mamo to jest moja dziewczyna Vanessa. Vanessa to jest moja mama.
V: Dzień dobry. Miło mi panią poznać.
Uśmiechnęłam się do niej a ona odwzajemniła uśmiech.
K: Mi ciebie też. Jestem Karen.Wejdźmy do środka.
Liam wziął nasze walizki i razem weszliśmy do środka. W środku poznałam jego dwie siostry i tatę. Wszyscy byli bardzo mili więc po chwili cały stres zniknął. O 23 z Liam'em poszliśmy do naszego pokoju.
L: I jak się tutaj czujesz?
V: Wszyscy są mili. Jest dobrze.
Uśmiechnęłam się do niego i podeszłam bliżej. Liam położył ręce na moich pośladkach i przyciągnął mnie bliżej. Pocałowałam go i razem opadliśmy na łóżko.
V: Kocham Cię.
L: Ją ciebie też.
Chwilę później leżeliśmy wtuleni w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 14

**Rano***

Obudziłam się o 9. Podniosłam się z łóżka i zeszłam zrobić śniadanie. Kiedy wróciłam Liam jeszcze spał. Odłożyłam tacę na stolik i usiadłam na Liam'ie. Po krótkiej chwili obudził się i spojrzał na mnie. 
V: Wszystkiego Najlepszego Skarbie!!!
Rzuciłam się mu na szyję i namiętnie pocałowałam.
L:  Dziękuję kochanie.
V: Przygotowałam śniadanie. 
Podałam mu tacę z jedzeniem.
V: Smacznego.
Gdy Liam jadł ja podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania na dzisiaj. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Doprowadziłam się do stanu używalności i wróciłam do pokoju. Liam był już ubrany i stał przy oknie. Podeszłam do niego powoli i przytuliłam.
V: Kocham Cię.
L: Ja cb też. Pojedziemy do mojej mamy w sobotę na noc? 
V: Jeżeli chcesz to pojedziemy, ale będę się bała.
L: Dobra to ja zadzwonię do mamy i powiem że przyjedziemy. Nie przejmuj się poznasz moje siostry i rodziców i pewnie nie obejdzie się bez pokazania rodzinnego albumu.
V: Zobaczę jaki byłeś słodki jak byłeś mały. Przyjdziesz wieczorem o 18:30.
L:Jasne.To ja już idę.
Odprowadziłam go na dół i poszłam do kuchni.Przygotowałam wszystko co będzie mi potrzebne do zrobienia torta. Po godzinie tort był gotowy. 
Wtedy do kuchni weszła Jess.
J: No widzę że się postarałaś. 
V: Chciałam zrobić jak najlepiej.
Wzięłam torta i wsadziłam do lodówki. 
J: Zaraz przyjdzie lokaty i pomoże nam balony dmuchać. 
V: To dobrze. To ja je na dół zniosę. 
J: O której przyjdzie solenizant. 
V: 18:30.
Uśmiechnęłam się i poszłam na górę. Wzięłam 3 opakowania balonów i zeszłam na dół. Loczek właśnie wszedł do domu. 
H: Hej Vanessa. Jak tam?
V: A dobrze. Przyniosłam balony, ale najpierw powiesimy dekorację.
Wzięłam pudło z komody i zaniosłam je do ogrodu. Po 2 godzinach ogród był cudownie urządzony.
V: Wygląda ślicznie. Dziękuję wam.
H: Niema za co.
Poszłam do kuchni i zaczęłam szykować resztę jedzenia.
Po skończonej robocie wsadziłam alkohol do lodówki.
Wyciągnęłam kieliszki i szklanki dla chłopaków i wysokie szklanki dla dziewczyn. Była 17 więc poszłam na górę się ubierać. 30 min później byłam przygotowana. Zeszłam na 
dół Jess i Harry też wyglądali znakomicie. Poukładaliśmy wszystko na stół w porę. O 18 przyszła cała zgraja. Harry podłączył jeszcze stereo. Zadzwonił do mnie telefon. To był Liam. L: Cześć kochanie mogę już przyjść.
V: Jasne.
Rozłączyłam się i pobiegłam na górę. Wzięłam zegarek i wróciłam na dół. Położyłam prezent na jednym na stoliku i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je.
V: Cześć kochanie wejdź.
L: Cześć skarbie.
Pocałował mnie w usta.
V: Muszę ci coś pokazać.
Pociągnęłam go za rękę

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 13

Obudziłam się i wyplątałam z objęć Liam'a. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ciuchy na dziś.  Poszłam do łazienki. W której przebrałam się i zrobiłam poranną toaletę. Kiedy wróciłam do pokoju Liam rozmawiał z kimś przez telefon. 
L: Postaram się. Do zobaczenia.
Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu.
V: Z kim rozmawiałeś?
L: Z mamą zaprasza nas na weekend do siebie, bo chce cię poznać.
V: Serio. Będzie mi bardzo miło. 

Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. 
V: Kochanie idziemy coś zjeść,bo się do pracy spóźnię.
L: No to chodź. 

Pociągnął mnie za rękę i zeszliśmy na dół. 30 min później siedziałam w taxi i jechałam pod agencję. Gdy weszłam znów przywitała mnie uśmiechnięta recepcjonistka i wskazała drogę do studia. Przede mną stylistka pociągnęła mnie w stronę przebieralni. 40 min później byłam gotowa do zdjęć. Miałam usiąść na wielkim łóżku i za pozować. Następnie zrobiono mi zdjęcie z pieskiem i koło biżuterii. Trwało to 2 godziny, ale było warto rezultat był niesamowity.  Po sesji przebrałam się w swoje ciuchy i poszłam do szefa. Zapukałam i usłyszałam proszę.

 V: To ja miałam panu przynieść mój numer telefonu.
J: A tak proszę usiądź.
Usiadłam na krześle które wskazał i podałam mu kartkę. 
J: Sesja wyszła znakomicie. Ukaże się w jutrzejszym  Vogue. 
V: Dobrze.  J: Liam ma jutro urodziny. Zrobię miły prezent jemu jak i tobie. A teraz leć do domu i pamiętaj żeby kupić jutro gazetę. Do widzenia. V: Dobrze. Do widzenia. Wyszłam przed budynek gdzie czekała na mnie zamówiona taxi. Wsiadłam do niej i podałam adres. 10 min później byłam pod domem. Zapłaciłam i weszłam do domu. Nikogo nie było, więc postanowiłam troszeczkę ogarnąć dom. Przebrałam się w wygodne ciuchy i zaczęłam sprzątać. Po godzinie do domu wróciła Jess która mi pomogła. Po 2 godzinach sprzątania dom był jak nowy. 
 V: Jess Liam ma jutro urodziny i chciałabym zaprosić na jutro całą zgraję. Mam do ciebie prośbę. Zadzwoniłabyś do nich i powiedziała żeby przyszli na 18?.
 J: Zaraz zadzwonię. Pomóc ci w zakupach. 
 V: Jakbyś była tak miła.
 J: Dobra to idź się przebierz i idziemy.
 Pobiegłam szybko na górę. Przebrałam się w wcześniejsze ciuchy, włosy związałam w kucyka i zeszłam na dół. Wyszłyśmy razem do sklepu. Kupiłyśmy wszystko co jest nam potrzebne i wróciłyśmy do domu. Postanowiłam że torta upiekę mu sama, więc jak tylko weszłam do domu i poukładałam zakupy. Włączyłam internet i zaczęłam szukać odpowiedniego przepisu. Po dłuższym czasie znalazłam tort śmietankowy. Kupiłam biszkopt więc mam trochę mniej do roboty. Wieczorem przyszedł Liam i poszliśmy do galerii. Pomyślałam o wszystkim oprócz prezentu. Wysłałam Liam'a po chleb, a sama poszłam do Apartu. Podeszłam do lady z zegarkami i się rozglądałam . Podszedł do mnie miły starszy pan i spytał czy w czymś pomóc. 
V: Właściwie to tak czy mają państwo zegarki marki timex. Ten najnowszy.
 K: Tak mamy chce pani zobaczyć. 
 V: Tak proszę. Chwilę go pooglądałam.
V: W jakiej jest cenie? 
K: 750 funtów ale przyrzekam że wart jest swojej ceny.
V: Dobrze poproszę.
 Kiedy ja wpisywałam pin do karty kredytowej pan zapakował mi zegarek w oryginalne pudełeczko. Gdy schowałam zegarek do torebki wszedł Liam.
L: Co szukasz? 
V: Zastanawiam się nad zegarkiem kochanie. Który pan poleci? 
K: Ten od Michela korsa. 
Wskazał na zegarek.
 L: Podoba ci się. 
V: Tak a w jakiej jest cenie? 
K: 600 funtów. Ale tak jak poprzedni jest wart ceny. 
 L: To my go poprosimy. 
V: Ale Liam. 
L: Niema żadnego ale. To taki spóźniony prezent na urodziny. 
 K: Od razu na rękę czy do pudełka. 
 L: Na rękę. 
 Liam zapłacił i poszliśmy do domu. 
V: Za karę śpisz dzisiaj u mnie i dziękuję za zegarek. 
 L: Żaden problem. Bardzo się z tego powodu cieszę przynajmniej będę miał się do kogo przytulić. 
 Kiedy przyszliśmy do domu poszliśmy na górę. Każde z nas weszło do łazienki a następnie położyło się do łóżka. Wtuliłam się w Liam'a i zasnęłam.

Informacja !!!!!

Głosujemy na 1D

czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 12

*Rano*
Obudziłam się rano wtulona w Liam'a. Spojrzałam na zegarek 9:45. Wyplątałam się z jego objęć i wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej ubrania na dziś. Poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic nasmarowałam swoje ciało olejkiem arbuzowym, ubrałam się w 
czyste ciuchy, pomalowałam i wróciłam do pokoju. Liam jeszcze spał, więc zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie. Po czym zaniosłam je Liam'owi na gorę. Postawiłam je na stoliku i usiadłam na łóżku. Pocałowałam Liam'a w usta, a on otworzył oczy i się uśmiechnął. 
L: Możesz mnie tak budzić codziennie. 
V: Dobrze, a teraz zjedź coś i wstawaj, bo chcę posprzątać. 
Podałam mu tacę z jedzeniem. 
L: Kocham Cię.
V: Jak każdy. 
Liam zaczął jeść, a ja włączyłam laptopa. Na Twitterze miałam pełno tweetów od fanów. Jeden był taki słodki  ,,Gratuluję związku z Liam'em. Pasujecie do siebie bardziej niż on i Sophia. Follow Me Please." 
Od razu ją dałam jej follow back. Kiedy Liam zjadł podeszłam do szafy i wyciągnęłam mu jego ciuchy. 
V: Wyciągnęłam na wszelki wypadek z twojej walizki, a teraz idź się ubierz. 
Powoli podniósł się z łóżka i poszedł do łazienki. Ja za ten czas pościeliłam łóżko i dalej siedziałam na facebook'u. Po 10 min wrócił Liam. Była już 10:30. Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na stolik. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ciuchów.
V: Liam pomóż mi. W co mam się ubrać. 
Liam podszedł do mnie i odsunął mnie od szafy. Po chwili położył na łóżku cały zestaw. 
V: Najlepszy chłopak świata.
Rzuciłam się mu na szyję. Rozebrałam się szybko i ubrałam w wcześniej przygotowane ciuchy. O 11 Liam zadzwonił po taksówkę i 10 min później jechaliśmy do agencji. Na miejscu byliśmy o 11:30. Kiedy weszliśmy przywitała nas miła recepcjonistka. Razem z Liam'em udaliśmy się pod drzwi wujka O 12 weszliśmy do jego gabinetu. Liam przywitał się z wujkiem, a ja się przedstawiłam. Jego wujek miał na imię Jack. Zaprowadził mnie do studia fotograficznego. Miła pani o imieniu Michel. Zrobiła mi parę zdjęć i następnie mi pokazała. 
V: Są śliczne. 
M: Zgadzam się.Wyślę je teraz szefowi, a ty idź się przebierz i do gabinetu. 
Posłuchałam jej i poszłam do przebieralni. Przebrałam się,a następnie wróciłam do gabinetu. 
L: Wyszłaś ślicznie.
Przywitał mnie Liam i pocałował w policzek. 
V: Dziękuję. 
J: Postanowiłem dać ci szansę. Jutro przyjdź i będziesz mieć prawdziwą sesję, bo mamy naprawdę wielkie zlecenie. 
V: Bożę dziękuję. Nie wiem co powiedzieć.
L: Idziemy teraz uczcić sukces na imprezie. Bierzemy wszystkich przyjaciół i bawimy się do białego rana. 
V: Na którą mam jutro przyjść?
J: O 13 zaczyna się sesja, więc 12 12:30. Obowiązkowo.
V: Dobrze i jeszcze raz dziękuję. Do widzenia.
L: Cześć wujku. 
J: Na razie. 
Kiedy wyszliśmy przed agencję rzuciłam się Liam'owi na szyję i pocałowałam go namiętnie.
V: Mówiłam już to rano, ale powtórzę jeszcze raz. Jesteś najlepszy na świecie. Kiedy wróciliśmy do domu zadzwoniłam do dziewczyn i powiedziałam że idziemy na imprezę o 20.
Dzień zleciał szybko. Po 19 zaczęłam się ubierać wyciągnęłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. 
Włosy na końcach podkręciłam. Makijaż zrobiłam mocny. Ze wszystkimi miałyśmy się spotkać pod klubem więc razem z Jess wsiadłyśmy do taxi i pojechałyśmy. 
Pod club podjechałyśmy 10 min później. Byłyśmy pierwsze. Wyciągnęłam z torebki papierosa i go zapaliłam. Po chwili dołączyła do nas cała reszta. W pełnym składzie weszliśmy do club'u i zajęliśmy stolik. Chłopcy poszli po drinki, a my zaczęłyśmy gadać. 
E: Co my dzisiaj tak w ogóle świętujemy? 
V: No więc... Dostałam pracę modelki i jutro zaczynam. 
 P: Gratuluję.
 D: No to nie długo chcę cię zobaczyć na okładce. 
E: Ja też gratuluję.
 Dziewczyny się uśmiechnęły i mnie przytuliły.
 J: Mamy co oblewać. 
W tym samym czasie chłopcy wrócili z drinkami. Wypiłyśmy po jednym i poszłyśmy tańczyć. Do domu wróciliśmy jakoś po 3. Ja i Liam położyliśmy się od razu do łóżka i poszliśmy spać.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Rozdział 11

Wszyscy, oprócz Harry'ego wyszli o 20. Kiedy wyszli ja od razu poszlam do pokoju. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.  Wykąpałam się,zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę. Wróciłam do pokoju odświerzona. Podłączyłam telefon do ładowania i położyłam się spać. 
*Rano*
Obudziłam się 8:30 chyba nie słyszałam budzika. Podniosłam się i od razu podeszłam do szafy.

Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Tam szybko się przebrałam i zrobiłam makijaż. Do pokoju wróciłam tylko po telefon i pościelić łóżko. Następnie zeszłam na dół i wyszłam do pracy. W drzwiach minęłam się z szefem. Uśmiechnęłam się tylko i założyłam na siebie fartuszek. Byłam gotowa do pracy. 
*8 godzin później* 
Właśnie wychodzę z pracy. 
E: Vanessa poczekaj musimy porozmawiać. To był Eric. Odwróciłam się w jego stronę.
V: Dobrze a o czym?.
E: Chciałbym cię zaprosić na randkę. Zgodzisz się?
Zaniemówiłam. Tego się nie spodziewałam. V: Ja nie wiem co powiedzieć.
 E: Zgódź się.
 V: No dobrze. To kiedy? 
E: Dzisiaj o 20. Przyjadę po ciebie.
 V: Dobrze. To do zobaczenia. 
 Uśmiechnęłam się i poszłam w stronę domu. Kiedy weszłam w domu pachniało pięknie. Jak na skrzydłach poszłam do kuchni. Jess właśnie nakładała obiad na talerze. J: Siadaj podano do stołu. Obiad był pyszny. Pogadałyśmy jeszcze trochę, aż w końcu do Jess przyszedł Harry. Ja poszłam się szykować do randki. Wzięłam długą relaksującą kąpiel. Umyłam głowę i za nim się obejrzałam była 19:20. Wyszłam z wanny. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju w którym siedzieli Jess i Harry. 
 V: Co wy tu robicie. 
H: Mamy do ciebie pytanie. Czy ty nie lubisz jak do was przychodzę? 
V: Co skąd ci się to wzięło Harry. Jak mogłeś tak pomyśleć? 
H: No bo ty cały czas siedzisz w pokoju jak ja jestem. 
V: Jeju Harry to ja przepraszam że to tak głupio wygląda. Naprawdę cię lubię i was jako parę. Poprostu mam dzisiaj randkę i chciałam się przygotować.
 H: To dobrze. Życzę powodzenia. 
 V: Dzięki.
J: A z kim to się idzie na randkę. 
 V: Z Eric'kiem moim szefem. 
J: Dobra rozumiem. To my idziemy.
 I wyszli. Wyciągnęłam ze szuflady bieliznę i założyłam ją na siebie. Po czym otworzyłam szafę i wyciągnęłam rzeczy na wieczór.
Założyłam je na siebie i poszłam do łazienki. Zrobiłam makijaż i ułorzyłam włosy. Punktualnie o 20 po domu rozniósł się dzwonek do drzwi. Najszybciej jak się dało zeszłam by otworzyć drzwi. Jess mnie wyprzedziła. 
V: Cześć. 
E: Cześć. Możemy iść. 
V:Tak. 
Wyszliśmy i udaliśmy się do jego samochodu.Pojechaliśmy do najlepszej restauracji w Londynie. Kiedy podjechaliśmy Eric otworzył mi drzwi. Usiedliśmy do zamówionego stolika. Po chwili poszedł do nas kelner. Zamówiliśmy sałatki i czerwona wino. 
E: Wyglądasz dzisiaj naprawdę pięknie.
V: Dziękuje.
 E: Opowiedz mi coś o sobie. 
V: No więc urodziłam się i pochodzę z Polski. Do Londynu przyjechałam z przyjaciółką na wakacje, ale nasi rodzice zrobili nam miłą niespodziankę i wykupili ten. Poznałam tu chłopaków z 1D. Z jednym zaczęłam chodzić, ale przestałam bo zobaczyłam go z taką ździrą na kolanach. Postanowiłam że pójdę do pracy i resztę historii znasz. Teraz ty. 
Eric opowiedział mi swoją historię. W tym czasie przynieśli nam kolację. Zaczęliśmy jeść. Na prawdę dobrze nam się rozmawiało. Eric następnie zamówił mi dużego drinka. Wypiłam go całego. Po 23 zaczęliśmy się zbierać. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. 
E: Chcesz może pojechać do mnie? 
V: Bardzo chętnie. 
Uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę w stronę okna. Podjechaliśmy pod jego dom. Był troszkę większy od mojego. Weszliśmy i usiedliśmy w salonie. Eric przyniusł jeszcze butelkę czerwonego wina. Po godzinie Eric objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Odwróciłam się do niego twarzą do niego i dopiero teraz spostrzegłam że ma bardzo ładne oczy. Zaczął się do mnie przybliżać, aż w końcu nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Położył się na mnie i zaczął mnie całować po szyi. Ja za ten czas ściągnęłam mu marynarkę i koszulę. Był taki umięśniony. Jakimś cudem teraz ja byłam na górze, ale tylko po to by mógł mi rozpiąć sukienkę. Ściągnął ją ze mnie i rzuciłam na podłogę. 
 E: Może pójdziemy do sypialni?
V: Dobrze.
 Owinęłam się nogami w okół jego bioder. Zaniósł mnie na górę. Ściągnął stanik i zaczął ssać moje sutki. Z moich ust wydobywało się jęknięcie za jęknięciem. *30 min później* Leżeliśmy właśnie aby ustabilizować oddechy. Wtuliłam się w Eric'a i nie wiem kiedy zasnęłam.
*Rano* 
Obudziłam się wtulona w Eric'a. On jeszcze spał. Wywinęłam się z jego ramion i zeszłam pozbierałam z podłogi bieliznę i zeszłam na dół po ubrania. Ubrałam się szybko i wróciłam do domu.
*30 min później
*
Właśnie weszłam do domu i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Przebrałam się w czyste ciuchy. Wzięłam kąpiel i doprowadziłam do stanu używalności. Odświeżona zeszłam na 
dół. Jess nie było więc bez śniadania poszłam do pracy.  Rose obsługiwała już klientów, więc założyłam szybko fartuszek i przyłączyłam się do niej. O 13 zawołał mnie Eric.
V: Cześć.
Uśmiechnęłam się.
E: No witam. Jak się dzisiaj spało?
V: Masz bardzo wygodne łóżko. Przepraszam że tak uciekłam ale jeszcze spałeś  nie chciałam cię budzić. 
Podeszłam do jego biurka Ten przyciągnął mnie do siebie tak że siedziałam na jego kolanach. Zaczęliśmy się całować. Przerwało nam pukanie do drzwi. Wstałam szybko z jego kolan i poprawiłam sobie włosy. 
E: Proszę. 
Do gabinetu wszedł Liam.
L: Cześć Eric. 
E: No witam drogi kuzynie. Jak tam u ciebie?
L: A dobrze . Cześć Vanessa
V: No cześć. To ja już pójdę. Cześć Eric, pa Liam. 
Wyszłam zostawiając ich samych. Liam i Eric są kuzynami. O mój boże co ja narobiłam. Spotykam się z kuzynem mojego byłego Do końca pracy zaprzątałam sobie tym myśli. Liam siedział u Eric'a  prawie 2 godziny.  Przy wyjściu rzucił mi przelotne spojrzenie i wyszedł. O 16 wróciłam do domu. Zrobiłam obiad, zjadłam i poszłam pobiegać. Po drodze spotkały mnie fanki 1D. Chciały ze mną zdjęcie i autograf. Byłam zdziwiona, ale sprostałam zadaniu. Po 20 wróciłam do domu i od razu położyłam się spać.
*2 miesiące później*
Od 2 miesięcy jestem w szczęśliwym związku z Erickiem. Jest wspaniale, ale nadal tęsknię za Liam'em.  W tym czasie związek jego i Sophii rozpadł się, bo zdradziła go z innym. Wiedziałam że tak będzie. Było mi go żal. Przyszedł dzisiaj do kawiarni.Wydawał się naprawdę smutny. Podeszłam do niego i usiadłam na przeciwko. 
V: Liam wszystko będzie dobrze. 
L: Nie będzie dobrze. Straciłem najważniejszą osobę w moim życiu. Za 2 dni jest premiera This Is Us a ja pójdę sam. A do tego umawiasz się z moim kuzynem. 
V: Wiem że ci smutno że Sophia odeszła, ale...
L: Nie chodzi mi o nią. Ona była tylko dla pocieszenia. Ty jesteś najważniejsza. Ty i tylko ty. Kocham Cię i przepraszam że zdradziłem cię z Sophią. 
V: Liam ja też cię kocham, ale jestem teraz z Erickiem. On mi się oświadczył. Jest nam razem dobrze. 
W tej chwili do nas podszedł Eric. 
E: No co tam kuzynie?
V: Liam zerwał z Sophią i jest mu przykro. 
L: A ciebie nienawidzę za to że jesteś z Vanessą.
Powiedział i poszedł w kierunku drzwi. Wstałam od stołu i poszłam za nim.
E: Jeżeli teraz wyjdziesz to możesz już nie wracać.
Zastanowiłam się chwilę. Ściągnęłam z palca pierścionek i fartuszek. Oddałam go  Erickowi. Wybiegłam za Liam'em. 
V: Stój Liam.!
L: Vanessa co ty tutaj robisz?
Nic nie robiąc podbiegłam do niego i namiętnie go pocałowałam.
V: Kocham Cię.
L: Ja ciebie też.  
V: Idziemy do mnie. Do pracy nie mam po co wracać. 
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę domu. Jess była zdziwiona że przyszłam do domu z Liam'em. 
J: No kogo ja tu widzę. 
L: Cześć Jess. Co tam u ciebie?
J: A gdzie pan idealny szef kawiarni. 
V: Okazał się zwykłym dupkiem. I już go nie będzie. My idziemy na górę. 
Weszliśmy do mojego pokoju.
L: Co robimy?
Podeszłam i mocno się w niego wtuliłam. Objął mnie ramionami i tkwiliśmy w uścisku jeszcze chwilę. 
V: Wiesz że przez ciebie straciłam pracę.
L: Ta praca nie była ciebie warta. Co byś powiedziała może o karierze modelki.?
V: Ja się nie nadaję do takiej kariery i ciekawe jak byś to zrobił?
L: Mój wujek jest założycielem największej agencji modelingu w Londynie. Jak chcesz to spytam czy da ci szansę.Więc?
V: No nie wiem. 
L: No proszę chociaż spróbuj. 
V: Dobrze. 
L: To ja dzwonie do wujka. 
Wyszedł z pokoju i zostawił mnie samą. Położyłam się na łóżku i patrzyłam się w sufit. Liam wrócił po jakiś 15 min. 
V: I co?
L: Jutro na 12 mamy u niego być. 
V: Boże a w co ja się ubiorę?
L: O tym będziemy myśleć później. A teraz chodź. 
Wstałam z łóżka i poszłam za Liam'em. Wyszliśmy z domu i udaliśmy się w stronę parku. W parku parę dziewczyn poprosiło Liam'a o autografy i zdjęcia. Do domu wróciliśmy jakoś po 20. Od razu przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka Liam obok mnie. Przytuliłam się do niego i nie wiem kiedy zasnęłam.   

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 10

Rano obudziłam się o 8:20. Danielle jeszcze słodko spała, a ja podeszłam do szafy wyciągnęłam
ciuchy i poszłam do łazienki. Przebrałam się szybko,zrobiłam lekki makijaż,a włosy związałam w wysokiego kucyka. Następnie zeszłam na dół. Dziewczyny już siedziały w kuchni.
V: Cześć
E: No hej. Jak się czujesz?
V: Dobrze. Dzięki że pytasz.
P: Siadaj zrobiłyśmy śniadanie.
Zaraz po mnie do kuchni weszła Dani która od razu usiadła do stołu i zaczęła pić kawę. Po śniadaniu dziewczyny poszły do domu, a ja włączyłam muzykę i zaczęłam sprzątać. Moje sprzątanie przerwało
pukanie do drzwi.
 V: Proszę.
Do pokoju wszedł Liam.
L: Cześć Vanessa.
V: A ty po co tu przyszedłeś?
L: Chciałem z tobą porozmawiać o tym wczorajszym. Nic ci się nie stało?.
V: Nie wszystko dobrze. Dziękuję.
Podszedł do mnie powoli i chciał mnie pocałować ale się odsunęłam.
V: O nie.
L: Czemu nie chcesz mnie pocałować. Kocham Cię.
V: Sophię też kochasz. A zwłaszcza jak siedzi ci na kolanach i przylizuje się do ciebie prawda. To takie słodkie. Nienawidzę cię.
L: Słonko za to też chcę cię bardzo przeprosić. I czemu mnie okłamałaś?
V: Słuchaj mam już tego dość. Nie wiem czy mogę ci zaufać.I kto tu kogo okłamuje?.
L: Czyli co?
V: Między nami koniec Liam. Mam dość. A teraz wyjdź
Wskazałam ręką na drzwi. Liam posłusznie wyszedł, a ja wróciłam do sprzątania. Po 2 godzinach mój pokój był czysty. Wzięłam laptopa i rzuciłam się na łóżko. Weszłam na wszystkie portale jakie znałam. Na każdej z nich pisało o tym że Sophia spędziła noc u Liam'a. Przypomniałam sobie że trzeba zrobić zakupy. Podniosłam się z łóżka,wzięłam torebkę i zeszłam na dół.
V: Jess idę na zakupy potrzebujesz czegoś.
J: Kupisz mi czekoladę truskawkową.
V: Jasne.
Wyszłam z domu i wsadziłam do uszu słuchawki. Do sklepu miałam jakieś 10 min drogi, więc powoli spacerkiem udałam się w stronę sklepu. Gdy byłam w sklepie zauważyłam Sophie. Ona też mnie zauważyła bo szła w moją stronę.
S: To ty jesteś Vanessa prawda?
V: Tak to ja.
S:Zapamiętaj sobie skarbie że Liam jest mój. Zniszczyłam jego jeden związek zniszczę i drugi. Więc trzymaj się od niego z daleka, bo pożałujesz.
V: Serio myślisz że się ciebie boje. A tak w ogóle to se go weź. Nie chcę z nim być. I możesz być z siebie dumna bo zniszczyłaś ten związek.
Powiedziałam i poszłam dalej. Kiedy miałam już wszystko poszłam do kasy. 40 min później. Weszłam do domu i zaniosłam zakupy do kuchni. Po czym je rozłożyłam. Gdy skończyłam postanowiłam pobiegać. Przebrałam się w wygodniejsze ciuchy i pobiegłam. Do domu wróciłam jakoś po 16. Jess jeszcze nie było więc zaczęłam przygotowywać obiad. W trakcie wróciła Jess i mi pomogła. Kiedy skończyłyśmy zawołałyśmy Harry'ego i razem zjedliśmy obiad. Po skończonym obiedzie posprzątałam i wróciłam do swojego pokoju. Dawno nie dzwoniłam do mamy. Wyciągnęłam telefon z torebki i wybrałam numer mamy. Po 3 sygnałach odebrała.
M: Cześć kochanie. I jak tam u cb ??
V: Cześć mamo. Dobrze a u was ?
M: Też. Jak z Liam'em.
V: Nie mówmy o nim.
M: Coś się stało?
Opowiedziałam jej całą historię z Liam'em i tym facetem.
M:Boże święty na pewno nic ci nie jest.
V: Na pewno. I postanowiłam iść do pracy.
M: Ale i tak będziemy wam płacić za dom i przysyłać pieniądze. A co robi Jess??
V: Siedzi na dole z Harry'm i coś oglądają.
Rozmawiałam z mamą 2 godziny. Była 20, więc postanowiłam iść się umyć a następnie poszukać pracy. Wyciągnęłam piżamę i poszłam się umyć. Kiedy wróciłam do pokoju podłączyłam telefon do ładowania, a sama wzięłam laptopa i zaczęłam szukać pracy. Okazało się że w kawiarni na przeciwko szukają kelnerki. Postanowiłam że jutro tam pójdę. Odłożyłam laptopa i zasnęłam.
*Rano*

O 11 wyszłam do kawiarni.Obudziłam się przez promienie słońca wpadające do mojego pokoju. Była 9 więc postanowiłam się podnieść. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Po czym wróciłam na górę i wyciągnęłam z szafy ubrania na dziś.
V: Dzień dobry przyszłam w sprawie pracy.
Ekspedientka:Momencik zawołam szefa.
Uśmiechnęłam się do niej w odpowiedzi.
E:Szef prosi do gabinetu.
Poszłam za nią.Był ślicznie urządzony nowoczesne meble kolory idealnie dobrane. Kiedy weszłam szef siedział na fotelu i uśmiechał się do mnie. Miał około 23 lat.
V:Dzień dobry.
Sz: Dzień dobry. Proszę usiąść.
*40 min później*
Wyszłam z gabinetu i udałam się do lady.
V:Proszę jedną latte na wynos.
E: Już daję.
Gdy podała mi kawę zapytała.
E: I jak zostałaś przyjęta?
V: Od jutra będziemy razem pracować.
Uśmiechnęłam się do niej.
E: Jestem Rose.
V: Vanessa. Do zobaczenia jutro.
R: Cześć.
Wróciłam do domu i poszłam do salonu. Zaczęłam oglądać jakich nudny serial. O 15 zrobiłam obiad, a o 17 siedziałam w swoim pokoju i pisałam z Adą. (kuzynka która mieszka w Wolverhampton) Skończyłam z nią dopiero pisać o 20. Od razu poszłam się umyć. Kiedy wróciłam nastawiłam budzik na 8:10 i się położyłam. Musiałam się podnieść bo zadzwonił telefon.
V: Halo.
L: Cześć Van. Moglibyśmy się spotkać?
V: Czy ja już ci czasem nie powiedziałam że nie chce cie widzieć.
L: Tak wiem ale chciałem z tobą porozmawiać.
V: Jutro zaczynam pracę więc nie będę miała czasu.
L: Potrzebne mi tylko 10 min. 
V: Odezwę się. Cześć.
-Odłączyłam się i odłożyłam telefon na stolik. Po czym zasnęłam.
*Rano*
Obudził mnie budzik. Szybko podniosłam się z łóżka i podeszłam do szafy z której wyciągnęłam ubrania na dziś.  Poszłam do łazienki, ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż, a włosy związałam w wysokiego kucyka. Przygotowana wróciłam do pokoju. Pościeliłam łóżko, a do kieszonki spodenek wsadziłam telefon. Zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam szybko płatki z mlekiem po czym je zjadłam. Napisałam jeszcze Jess karteczkę. IDĘ DO PRACY. WRÓCĘ O 16. I wyszłam z domu. W kawiarni byłam 10 min przed czasem. To chyba dobrze. Rose włączała, gdy mnie zauważyła uśmiechnęła się i skinęła głową w stronę biura szefa. Zrozumiałam że mam  tam iść. To biuro nigdy nie przestanie mnie zachwycać. Kiedy weszłam 

nikogo nie było więc stanęłam sobie koło okna i zaczęłam wyglądać przez nie. Chwilę później wszedł szef. 
Sz: Dzień dobry.
Ocknęłam się i obróciłam w jego stronę.
V: Dzień dobry. Kazał mi pan przyjść.
Sz:  Nie jestem pan. Jestem Eric. Tak tu jest twój fartuszek.
V: Miło mi Vanessa, Dziękuję. To ja lecę do pracy. 
E: Dobrze. Do zobaczenia. 
Uśmiechnęłam się do niego w odpowiedzi i wróciłam do Rose. Założyłam swój fartuszek i poszłam obsłużyć pierwszego klienta. Szło mi jak na pierwszy dzień bardzo dobrze. Nie pomyślałam że jest to najsłynniejsza kawiarnia w Londynie, i przychodzą do niej sławne gwiazdy. Jakoś po 13 do kawiarni przyszedł Liam i ta zołza.  Wypadło że to ja muszę ich obsłużyć, bo Rose była zajęta. Nie chętnie podeszłam do ich stolika i spytałam o zamówienie.
V: Co sobie państwo życzą
L: Vanessa? Co ty tu robisz?
V:Pracuję. Co chcecie zamówić. 
S: Daj dwa duże latte. 
V: Dać to ja ci mogę w pysk. 
L: Proszę o dwa duże latte z podwójną bitą śmietaną i czekoladą. 
V: Już się robi. 
Rzuciłam wymuszony uśmiech i ruszyłam z powrotem za ladę. Kiedy miałam kawy na tacy wróciłam do ich. 
S: Masz szczęście że tak szybko. Bo inaczej poszłabym do szefa.
Odpowiedziałam uśmiechem. Postawiłam kawy na stolę i poszłam do innego stolika.
Reszta dnia minęłam spokojnie. O 16 wyszłam z pracy i wróciłam do domu. Jess, 1D, i dziewczyny siedzieli w salonie.
V: Co to jakieś zebranie beze mnie?
J: Nie po prostu przyszli to ich wpuściłam. Siadaj.
Usiadłam koło Jess i Niall'a. 
J: Jak było pierwszy dzień w pracy?
V: Bardzo dobrze.