poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 8

                              **Vanessa**
Po chwili siedzenia do pokoju weszła mama.
(M-Mama V-Van)
M: Kochanie możemy porozmawiać 
V: No dobrze
M: Wiem że jesteś na niego zła, ale powinnaś z nim porozmawia. Widać że zależy mu na tobie w końcu tu przyjechał. 
V: Wiem mamo,ale ja nie wiem jak...
M: Kochasz go?
V: No tak ale...
M: Żadnego ale. Tato też mnie kiedyś zdradził i potrafiłam mu wybaczyć, więc teraz ty zdobądź w sobie taką siłę i wybacz Liam'owi. 
V: No dobrze. Zawołasz go tutaj. 
Mama wyszła z pokoju do którego po chwili wszedł Liam. Ja zeszłam z parapetu i podeszłam do niego. (L-Liam V-Van)
L: Podobno chciałaś mnie widzieć.
V: Tak postanowiłam że puszczę tę sprawę w niepamięć i wybaczę ci.
L: Naprawdę?
W odpowiedzi tylko pokiwałam głowa na tak. Liam uśmiechnął się i podszedł do mnie bliżej. Po czym mnie przytulił. Podniosłam głowę i lekko musnęłam jego wargi. Liam przyciągnął mnie bardziej i pogłębił pocałunek. 
L: Kocham Cię
V: Ja ciebie też.
Kiedy zeszliśmy już na dół mama i tata tylko się do nas uśmiechnęli.
M: I jak? Wszystko w porządku.
V: Tak mamo. Dziękujemy.
T: Czyli co teraz wracacie do Londynu.
Popatrzyłam na Liam'a. Który się uśmiechnął.
V: Nie zostaniemy parę dni. Liam mnie oprowadził mnie po Londynie to ja go oprowadzę po Warszawie.
Liam mnie przytulił.
T: No dobrze. To my z mamą idziemy teraz do pracy i życzymy wam milej zabawy. 
Pożegnaliśmy się z rodzicami i usiedliśmy w salonie
L: To gdzie idziemy najpierw.
V: Najpierw Łazienki później coś się wymyśli. 
Popatrzyłam na niego i wstałam z kanapy. 
V: Poczekaj tu a ja tylko wezmę torebkę.
Pobiegłam szybko do pokoju wzięłam torebkę i wróciłam na dól. Liam miał na sobie kaptur i okulary.
V: A ty co w klauna się bawisz. 
Zaczęłam się śmiać. Wzięłam klucze z komody i wyszliśmy. Szybko zamknęłam dom i poszliśmy w stronę łazienek. Po godzinie doszliśmy na miejsce. 
V: Oto są Warszawskie łazienki. 
L: Piękne.Tak samo jak ty.
V: Oj Liam bo się zarumienię.
On mnie przyciągnął mnie a ja zdjęłam mu okulary i czapkę.
L: Pożałujesz kochanie.
Zaczęliśmy się ganiać po łazienkach. Po jakiś 10 min okrzyczał nas ochroniarz. Wyszliśmy z łazienek i poszliśmy do Złotych Tarasów. Po 30 min byliśmy już na miejscu. Najpierw weszliśmy do Mohito. Poszliśmy na dział z sukienkami. Wzięłam parę na rękę i udałam się do przymierzalni. 5 min później kiedy miałam już na sobie ostatnią sukienkę wyszłam w niej do Liam'a.
L: Wszystkie były ładne ale ta jest śliczna. Bierzemy
Uśmiechnęłam się tylko do niego i poszłam się przebrać. Chwilę później wyszłam w swoich ciuchach. Ostatnią sukienkę podałam Liam'owi a resztę odniosłam na miejsce. Podeszliśmy szybko do kasy. Kiedy wyciągnęłam portfel Liam mnie powstrzymał.
L: Ja zapłacę kochanie. 
V: No dobrze.
Liam wyciągnął pieniądze i zapłacił. Ja wzięłam torbę i razem wyszliśmy ze sklepu. Następnie poszliśmy do Tally Weijl. Gdzie też kupiłam sukienkę. Na koniec poszliśmy do SO! coffee. 
Gdzie zamówiliśmy po kawie i ciastku. Usiedliśmy do stolika zaczęliśmy rozmawiać. Chwilę później dostaliśmy kawę i ciastko. 40 min później byliśmy już w domu. Kiedy weszliśmy do domu zaniosłam nowe ciuchy do pokoju i schowałam je do walizki. Gdy wstałam poczułam dłonie Liam'a na moich udach a następnie na pośladkach. Uśmiechnęłam się i odwróciłam w stronę Liam'a. Zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęłam go całować. Liam podniósł mnie a ja owinęłam się nogami w okół jego bioder. 
                                                             **30 min później**
Leżałam właśnie w łóżku z Liam'em. Kiedy do pokoju ktoś zapukał. 
V: Momencik 
Podnieśliśmy się szybko i zaczęliśmy się ubierać. Już po chwili otworzyłam drzwi. Był to tata. Kiedy tylko wszedł popatrzył na łóżko.
T: A co się tutaj stało?
V: Właśnie... Właśnie oglądaliśmy film.
T: Dobrze. Mama woła was na obiad. 
Zeszliśmy do kuchni i usiedliśmy od stołu .Mama podała nam obiad po czym sama usiadła na przeciwko.
M: Smacznego.
My się tylko do niej uśmiechnęliśmy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz