niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 7

Podczas filmu wrócili Harry i Jess. Ostatnie 20 min filmu oglądaliśmy razem. Po filmie ja i Liam poszliśmy do pokoju. 
-Kochanie idziemy dzisiaj na jakąś imprezę-spytałam gdy zamknęłam drzwi.
-Nie mogę obiecałem Andy'emu że mu pomogę-odpowiedział i mnie przytulił.
-No dobrze-przytuliłam się jeszcze mocniej. 
-Tak w ogóle to będę musiał już lecieć miałem być o 19 a jest za 20-powiedział a ja się od niego odsunęłam.
-Dobrze-złapałam go za rękę i zeszliśmy na dół.
-Cześć-krzyknął do Jess i Harry'ego kiedy podeszliśmy do drzwi.-Pa kochanie-zbliżył swoją twarz do mojej i namiętnie musnął moje wargi.
-Pa-powiedziałam kiedy otworzył drzwi. 
Po jego wyjściu wróciłam do pokoju i usiadłam na fotelu.
-Ja też będę musiał lecieć-odezwał się Harry po chwili. 
-Dobrze odprowadzę cię-odpowiedziała Jess i razem wyszli z salonu.
Po jakiś 5 min Jess wróciła do pokoju.
-Może pójdziemy na kawę-zaproponowała.
-Jasne. Bardzo chętnie. Tylko się przebiorę-powiedziałam i wyszłam z salonu.
Kiedy weszłam do pokoju otworzyłam szafę i usłyszałam dźwięk SMSa. 
Odpisałam i odłożyłam telefon. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy. Przebrałam się
szybko, a do torebki schowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Po chwili zeszłam na dół. Jess stała już przy drzwiach. 
-Możemy iść-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Super-otworzyła drzwi i przez nie wyszła.
Wyszłam za nią i zamknęłam drzwi. Z torebki wyciągnęłam papierosa i poczęstowałam nimi Jess. Odpaliłyśmy i ruszyłyśmy w stronę centrum. 
Kiedy dochodziłyśmy zauważyłam Andy'ego.
-Andy-zawołałam
-Van cześć. To moja dziewczyna Liliana. A gdzie Liam?-powiedział
--Cześć jestem Vanessa. No właśnie powiedział że idzie ma ci coś pomóc.Prosiłeś go o coś.-spytałam
-Nie ja dzisiaj spędzam miłe chwilę z Lilianą.-uśmiechnął się do niej. 
-Dobra to my już będziemy leciały. Bawcie się dobrze-uśmiechnęłam się do każdego z nich i poszłyśmy dalej.
-A może zadzwoń do Liam'a-zaproponowała Jess
-Masz rację.-Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Liam'a.
Po  4 sygnałach odebrała jakaś dziewczyna
-Halo?-spytała
-Cześć jest koło ciebie Liam.-spytałam
-Nie Liam się ubiera zaraz idziemy na kawę.-była miła.
-Aha to dobrze. Dziękuję. Jak by się spytał kto dzwoni to powiedź że przyjaciółka.-rozłączyłam sie.
-I co-spytała Jess
-Był z jakąś laska-łzy napłynęły mi do oczu.
**Oczami Liam'a**
Właśnie ubierałem spodnie, kiedy zadzwonił telefon.
-Kochanie odbierzesz-powiedziałem do Sophii.
-Jasne-wzięła telefon do ręki, i odebrała. 
Ja wyszedłem do kuchni. Gdy już wróciłem skończyła rozmawiać. 
-I kto to był-spytałem przytulając ją.  
-Twoja przyjaciółka Vanessa.-odpowiedziała
-Co Vanessa dzwoniła, chyba jej nic nie powiedziałaś-zdenerwowałem się
-A to ta dziewczyna co się koło ciebie kręci. Chyba ja jestem od niej lepsza-podeszła do mnie i pocałowała w policzek.
-Tak. To co idziemy na tę kawę>-złapałem ja za rękę i poszliśmy do kawiarenki w centrum miasta.
**Oczami Van***
Właśnie siedziałam i czekałam na Jess z kawą, gdy do kawiarni wszedł Liam z jakąś dziewczyną i ja pocałował. Od razu wyciągnęłam telefon i do niego napisałam. 

Po ostatniej wiadomości odłożyłam telefon i do niego pomachałam.  Po chwili mnie zauważył i mi odmachał. 

-To nie tak-powiedział niemo.
W tej chwili podeszła do mnie Jess z kawą.
-Zobacz kto tam stoi-powiedziałam do niej, a ona się obróciła. 
Liam pokazał dziewczynie stolik i kiwnął do mnie głową, żebym wyszła z nim na dwór.
-Zaraz wracam-powiedziałam biorąc torebkę i ruszyłam na dwór gdzie wyszedł Liam. Kiedy wyszłam siedział na schodach.
-Coś ode mnie chciałeś, bo mi się śpieszy.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Kochanie to nie tak-powiedział i podszedł do mnie-Naprawdę cię kocham,ale...-Nie wytrzymałam i wymierzyłam mu liścia.
-Jesteś dupkiem. Nie mów tak do mnie-wyrwałam mu rękę i pobiegłam w stronę domu. Po drodze jeszcze zadzwoniłam do Jess i powiedziałam że źle się poczułam i poszłam do domu. Kiedy tylko weszłam udałam się na górę i włączyłam laptopa. Sprawdziłam o której jest najbliższy lot do polski. Był o 21:25. Zamówiłam bilet. Była 20:20 więc zaczęłam się szybko pakować. Po 25 min miałam w walizce wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Kiedy byłam na dole piłam sobie kawę do domu wróciła Jess. Kiedy zobaczyła walizkę w salonie dziwnie się na mnie popatrzyła. 
-Co ty robisz? Co się stało?- spytała i popatrzyła na mnie. 
-Jadę do Polski. Muszę odpocząć-popatrzyłam na nią.
-To czekaj. Zadzwonię do Harry'ego żeby cię odwiózł. Dobrze. I nie kłam że nic się nie stało-przytuliła mnie. 
-Dobra zadzwoń do Harry'ego. Przepraszam-odpowiedziałam 
Chwilę później Harry był już w domu. Zaniosłam walizki do jego samochodu i wróciłam do domu. Weszłam do pokoju i wzięłam jeszcze torebkę. Kiedy zeszłam na dół w salonie byli Harry Jess i Liam.
-Czy możemy jechać-spytałam Harry'ego
-Tak chodźmy-powiedziała Jess
-Vanessa poczekaj. Chcę porozmawiać.-odezwał się Liam. 
-Ja nie chcę tego słuchać. Jess chodźmy-złapałam ją za rękę i poszłyśmy do samochodu. 
Po chwili przyszedł do nas Harry i ruszyliśmy w stronę lotniska. Po 10 min byliśmy na miejscu. Ja i Jess weszłyśmy do środka a jej chłopak wziął moją walizkę. Od razu podeszłyśmy do kasy i odebrałam swój bilet. Miałam jeszcze 20 min do odlotu więc poszłam jeszcze z nimi po kawę i po jakąś gazetkę. 10 min później siedziałam już w samolocie i czekałam na odlot. Po chwili podeszła do mnie stewardesa i powiedziała abym zapięła pasy. Zrobiłam jak mi kazała i już po chwili mogłam je odpiąć. Wsadziłam do uszu słuchawki i zasnęłam. Kiedy się obudziłam została jeszcze godzina lotu. Postanowiłam zadzwonić do mamy i powiedzieć że wracam. Po 3 sygnałach odebrała.
-Cześć mamo. Za 55 min będę w Warszawie odbierzesz mnie z lotniska-spytałam.
-Jasne słońce a czemu wracasz do domu? Myślałam że wszystko ci się tam ułożyło no wiesz chłopak i te sprawy.-była zdziwiona.
-Tak wszystko dobrze ale jakoś zatęskniłam za domem-uśmiechnęłam się sama do siebie. 
-Dobrze to do zobaczenia za 50 min. Kochanie.-odpowiedziała i rozłączyła się. 
Odłożyłam telefon i zaczęłam czytać gazetę. Te 50 min szybko minęło. Właśnie wchodziłam na lotnisko w Warszawie i nigdzie nie widziała moje mamy. Chwilę później usłyszałam jej głos. Szła właśnie w moją stronę i płakała.
-Cześć kochanie-powiedziała i przytuliła mnie. 
-Cześć mamuś.-odwzajemniłam uśmiech.
-Chodź jedziemy do domu musisz mi wszystko opowiedzieć-uśmiechnęła się
-Wzięłam swoją walizkę i zaczęłyśmy iść w stronę domu. 
20 min później siedziałam w swoim rodzinnym domu i piłam moją ulubioną herbatkę.
-To co się stało że wróciłaś-powiedziała mama siadając na przeciwko. 
-Nic po prostu zatęskniłam za domem. Chciałam zobaczyć ciebie i tatę-uśmiechnęłam się do niej. Popatrzyła na mnie wiedziałam że mi nie wierzy.-No dobrze. Chłopak z którym rozmawiałaś oszukał mnie powiedział że musi iść pomóc koledze a tak naprawdę poszedł do innej dziewczyny.-Łza poleciała mi po policzku
-Boże moja biedna mała dziewczynka-mama mnie przytuliła. Przerwał nam mój dzwoniący telefon. 
-Przepraszam-powiedziałam i wstałam z kanapy. 
-Tak-powiedziała przykładając telefon do ucha.
-Vanessa gdzie ty jesteś? Musimy porozmawiać.Kocham Cię-Był to Liam.
Byłam zdziwiona po usłyszeniu tych ostatnich słów.
-Nie ważne. Ja nie chcę z tobą rozmawiać-odpowiedziałam cała zapłakana. 
-Kochanie przepraszam naprawdę nie chciałem. Jesteś w Polsce?-spytał
-A jeśli tak to co?-spytałam
-To wsiądę w najbliższy samolot i przylecę do ciebie.-powiedział
-Nie Liam nie chcę żebyś tu przyjechał.-powiedziałam stanowczo. 
-Dobrze Van. Do zobaczenia.-powiedział i rozłączył się.
Po rozłączeniu pobiegłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i nie wiem kiedy zasnęłam.

***Oczami Liam'a***
Kiedy się rozłączyłem. Zadzwoniłem do Jess. Po 4 sygnałach odebrała.
(L-Liam, J-Jess)
L: Cześć Jess. Mam do ciebie taką małą sprawę.
J: No cześć. Jaką?
L: Dałabyś mi adres domu Vanessy. Chciałbym ją osobiście przeprosić.
J: Jasne. Kwiatowa 39 Warszawa 
L: Dziękuje.. Jestem twoim dłużnikiem 
Koniec Rozmowy. 
Po rozmowie spakowałem ubrania na parę dni. 
**Następnego Dnia Oczami Vanessy**
Kiedy obudziłam się o 9. Od razu podeszłam do szafy wyciągnęłam po czym doprowadziłam 
się do stanu używalności. Następnie zeszłam na dół w salonie siedzieli mama i tata. 
-Cześć Tato bardzo za tobą tęskniłam-powiedziałam przytulając się do niego.
-Vanessa słońce. Co ty tu robisz-spytał i mocniej mnie przytulił 
Łzy napłynęły mi do oczu.
-Tęskniłam za wami i przyleciałam-odpowiedziałam i popatrzyłam na mamę która się tylko uśmiechnęła. 
-Dobra kochanie nie kłam mi tu. Pewien bardzo miły chłopiec o imieniu Liam zapukał dzisiaj do naszych drzwi i czeka w kuchni-odpowiedział i odwrócił mnie w stronę kuchni. -Że co?-krzyknęłam.
Po chwili z kuchni wyszedł Liam. 
-Co ty tu robisz?-spytałam i popatrzyłam na niego. 
-Przecież powiedziałem że przylecę, A tak po za tym chciałem cie osobiście przeprosić za to co zrobiłem. Naprawdę słońce KOCHAM CIĘ NAD ŻYCIE. NIE MOGĘ BEZ CIEBIE ŻYĆ. PROSZĘ WRÓĆ DO MNIE. -podszedł do mnie powoli. 
Poczułam jak po moim policzku cieknie pojdyńcza łza. Nic nie odpowiedziawszy pobiegłam do pokoju. usiadłam na parapecie i zaczęłam płakać.
**Oczami Liam'a**
Zauważyłem łzę na jej policzku. Chciałem ją wytrzec ale nie zdążyłem bo gdzieś pobiegła. Juz miałem za nią biec, ale powstrzymała mnie jej mama.
-Ja z nią porozmawiam-powiedziała i poszła w tamtym kierunku. 
-Nie przejmuj się. Wybaczy Ci. Aneta mówiła jak Vanessa cię bardzo kocha. A teraz chcesz może kawy.-spytał 
-Bardzo chętnie.-powiedziałem i razem jej tatem poszliśmy do kuchni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz