Wyszłam z wanny i owinęłam się w fioletowy ręcznik. Wzięłam do ręki szczotkę i zaczęłam rozczesywać moje mokre rude włosy. Postanowiłam że dziś wyschną one naturalnie. Odłożyłam szczotkę i zeszłam na śniadanie. Rodziców nie było już w domu,ale mama o mnie nie zapomniała i zrobiła śniadanie.Zjadłam je szybko i wróciłam na górę. Był dzisiaj pierwszy dzień wakacji i czas na pakowanie. Wakacje w Londynie marzenie każdego kto kocha to piękne miasto. Więc jak mówiłam wcześniej zaczęłam się pakować. Wyciągnęłam z szafy dwie walizki i schowałam do nich najpotrzebniejsze rzeczy.3 godziny później
Pakowałam właśnie kosmetyczkę gdy zadzwonił telefon. Podeszłam do biurka i odebrałam.
-Cześć słonko co dzisiaj robisz-spytała moja najlepsza przyjaciółka Jessica.
-A nic właśnie skończyłam się pakować.-odpowiedziałam i wsadziłam kosmetyczkę do walizki.
-To jestem u ciebie za 20 min. Pójdziemy na spacerek.-zaproponowała
-Z tobą zawsze.Ok-uśmiechnęłam się i rozłączyłam.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ciuchy które zostały po czym je na siebie założyłam. Następnie weszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż a włosy jeszcze raz przeczesałam szczotką. Kiedy wróciłam do pokoju zadzwonił dzwonek do drzwi. Chwyciłam telefon i zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi i wpuściłam Jess do środka. Założyłam buty i ruszyłyśmy.
-To o której jedziecie?-spytała przerywając ciszę.
-O 3 mamy samolot-odpowiedziałam-Masz może ochotę na kawę?
-Jasne. Znam fajną nową kawiarnię-odpowiedziała
Skierowałyśmy się do kawiarni. Zamówiłyśmy dwie kawy i usiadłyśmy do stolika.
-To może w Londynie znajdziesz swoja prawdziwą miłość.-zaśmiała się
-To że ty zmieniasz chłopaków jak rękawiczki, nie znaczy to że ja też. Jak przyjdzie odpowiedni moment to go znajdę.-odpowiedziałam
-Dobrze przepraszam że to zaproponowałam-uśmiechnęła się
-A tak po za tym to tam nie znajdę chłopaka bo miłość na odległość jest do dupy-uśmiechnęłam się.
W tym momencie podeszła kelnerka i podała nam nasze kawy.
-Masz racje. Jakbyś poznała tam chłopaka to byś się do niego przeprowadziła i zostawiła mnie samą-zaśmiała się
-Przeprowadziłabyś się ze mną. Nigdy bym cię nie zostawiła-uśmiechnęłam się
Po godzinie poszłyśmy do mojego domu. Na podjeździe stały samochody rodziców. To mogło oznaczać tylko jedno. Coś złego się stało. Weszłyśmy do domu rodzice o czymś bardzo głośno dyskutowali w salonie. Więc postanowiłyśmy się tam udać.
-O Vanessa już jesteś musimy ci coś z mamą powiedzieć-odezwał się tato-Usiądźcie
Razem Jess usiadłyśmy na kanapie na przeciwko rodziców
-Kochanie...-zaczęła mama
-Nie możemy jechać z tobą do Londynu-dokończył tato.
-Co?Jak to?-spytałam z podniesionym głosem.
-W firmie jest teraz problem. Nie możemy zostawić pracowników samych-wtrąciła się mama.
-Jesteście najgorszymi rodzicami. Nienawidzę was-wykrzyczałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Położyłam się na łóżko.
*** W tym samym czasie na dole***Oczami Jess***
-Jessico ona nie dała nam dokończyć. Rozmawialiśmy z twoimi rodzicami i to ty z nią pojedziesz.-powiedziała jej mama.
Zrobiło mi się ich smutno.
-Dobrze spróbuję jej to jakoś wytłumaczyć-powiedziałam
-Dziękujemy-powiedzieli razem.
Wstałam z kanapy i poszłam do pokoju Van. Postałam chwilę przy drzwiach. Płakała.Weszłam po cichu leżała na łóżku głową do poduszki.
-Van?-spytałam
***Oczami Vanessy***
Jestem na nich wściekła jak oni mogli tak zrobić. Chociaż po tylu latach zawodu z ich strony powinnam się nauczyć. Myślałam na d tym wszystkim gdy usłyszałam swoje imię.
-Van?-spytała
Podniosłam się powoli. To była Jess.
-Przepraszam że się tak zachowałam. Obiecali mi to. Planujemy to od Kwietnia a oni tak po prostu mówią że nie jedziemy-otarłam łzy z policzka a ona koło mnie usiadła.
-Misia oni nie jadą ale my tak-uśmiechnęła się-Chyba że nie chcesz ze mną jechać.
-Jak to z tobą. A twoi rodzice-zdziwiłam się.
-Twoi już rozmawiali z moimi i jedziemy razem na podbój Londynu przyjaciółko-uśmiechnęła się
-To chyba lepiej niż z rodzicami-przytuliłam ją
-Wzięłaś jakieś sukienki prawda?-spytała-Bo wiesz co wieczór impreza
-Jasne. No a jak inaczej-zaczęłyśmy się śmiać.
Do pokoju weszła mama.
-Kochanie naprawdę mi przykro. Wiem że planowaliśmy to od kwietnia a my dzień przed wyjazdem mówimy że nie jedziemy.Przepraszam-widać że płakała
-Nic nie szkodzi. Rozumiem. Ja tez cie przepraszam. Nie nienawidzę was.-podbiegłam i się do niej przytuliłam.
-Dobra. Idźcie lepiej do Jessiki do domu. Niech się spakuję. Będzie dzisiaj u nas spała.-uśmiechnęła się rodzicielka.
-Dobrze-wzięłam Jess za rękę i zeszłyśmy na dół.
Wyszłyśmy i skierowałyśmy się do jej domu.
-Dzień dobry-powiedziałam do jej mamy
-O Vanessa dzień dobry.-odpowiedziała
-Mamo my idziemy na górę się pakować-podeszła i ją uścisnęła.
Weszłyśmy do niej do pokoju. Jess od razu podeszła do szafy i wyrzuciła wszystkie ciuchy na podłogę. Po 2 godzinach była już spakowana.
-Dziewczynki może chcecie coś do picia-do pokoju weszła pani Milewska.
-Bardzo chętnie-odpowiedziałyśmy
Postawiła na stoliku dzbanek z sokiem pomarańczowym i dwie szklanki. Podeszłam do niego i nalał sobie soku.
-Już spakowana-spytała
-Prawie jeszcze kosmetyczka i koniec. Przyniosłabyś ją leży na zlewie.-spytała mamy
Jej mama poszła po kosmetyczkę i podała jej.
-Dziękuję-powiedziała zapinając walizkę.-Koniec
-Chodźcie na dół zjecie obiad-zaproponowała jej mama
-Ja dziękuje muszę lecieć do domu.-odpowiedziałam
-Nie zostajesz-wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do kuchni.
Usiadłam przy stole obok Jess. Zjedliśmy w ciszy. Po obiedzie wróciłyśmy do pokoju Jess i wzięłyśmy jej walizki z którymi następnie zeszłyśmy na dół.
-Dajcie pomogę wam-powiedziała jej mama
-Mamo zawieziesz nas do Van nie będę się tłukła walizkami po całym osiedlu.-spytała
-Jasne-Pani Milewska wzięła klucze od samochodu do którego się skierowałyśmy.Po chwili byłyśmy koło domu. Wysiadłyśmy i wniosłyśmy walizki do salonu.
-Już jesteście. Gosia może kawy-przywitała nas moja mama
-Bardzo chętnie-weszły razem do kuchni
-Mamo znieść walizki do salonu czy schować do samochodu-krzyknęłam do rodzicielki
-Do samochodu-odkrzyknęła.
-Poczekasz pójdę po swoje-powiedziałam
Weszłam szybko na górę i wzięłam 2 walizki po czym zeszłam z nimi na dół.
-Możemy iść-wzięłam jeszcze kluczę i poszłyśmy do samochodu
Wsadziłyśmy walizki do bagażnika i wróciłyśmy do domu.
-To co teraz robimy-spytała Jess
-Chodź pooglądamy coś-wzięłam ją za rękę i pociągnęłam w stronę kanapy.
Włączyłam telewizor i zaczęłyśmy oglądać jakąś nudna komedie romantyczną. Po 2 godzinach filmu wyłączyłam telewizor i oby dwie poszłyśmy do mojego pokoju. Dałam jej jakąś za dużą koszulkę. Wzięła ja i poszła się wykąpać. Ja do torby podręcznej schowałam jeszcze ładowarki do laptopa i telefonu i jakąś książkę. Następnie szybko włączyłam laptopa i weszłam na fb i twittera. Nic ciekawego. Kiedy odstawiałam laptopa do pokoju weszła Jess.
-Możesz iść-powiedziała
Wzięłam koszulkę krótkie spodenki i bieliznę i poszłam się wykąpać. Kiedy wyszłam z wanny nasmarowałam ciało arbuzowym balsamem . Przebrałam się szybko i wróciłam do pokoju. Jess leżała już w łóżku z laptopem. Położyłam się koło niej zabrałam laptopa i go wyłączyłam.
-Idź spać-powiedziałam i obruciłam się na drugi bok.
I jest pierwszy rozdział. Myślę że się spodoba. Zostawiajcie komentarze. Następny rozdział w sobotę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz